niedziela, 29 sierpnia 2010

Szkoła jest fajna!


Jean-Jacques Sempe, Rene Gościnny, Mikołajek
Sempe J-J., Gościnny R., „Mikołajek”, Nasza Księgarnia, Warszawa 1996
tłum. Tola Markuszewicz i Elżbieta Staniszkis
s: 166


Każdy od czasu do czasu powinien poszukać w sobie dziecka. To nie wstyd, to terapia. W świecie, w którym nikt nie ma dla nas litości, w którym rozpychamy się na wszystkie strony łokciami, dobrze jest sobie od czasu do czasu przypomnieć, że nie tak trudno odnaleźć zdeptaną gdzieś po drodze radość życia. Już dawno nie śmiałam się tak nad książką, jak podczas czytania Mikołajka. I już dawno tak bardzo nie odwlekałam końca książki... Mikołajka dostałam od męża, który niemal z przerażeniem w oczach (i w uszach) usłyszał jakiś czas temu, że w dzieciństwie nie dane mi było zapoznać się z małym chłopczykiem z Francji o wdzięcznym imieniu Nicolau. Ożogowska, Nienacki, Niziurski owszem, ale o duecie Sempe i Gościnny nie słyszałam. W końcu każdy się czegoś wstydzi. Przyszło mi więc po latach nadrabiać braki...

Mikołajek to kilkanaście krótkich opowiadanek z życia szkolnego i poszkolnego małego chłopca i jego łobuzerskich kolegów, którzy ciągle się biją (tak radzą sobie z konfliktami), by na końcu stwierdzić, że zabawa była fajna. Zakończenie każdego opowiadania to zaskakujące i prześmieszne podsumowanie relacji panujących między ludźmi i to niekoniecznie - tymi najmniejszymi. Zabrzmiało poważnie, bo książka, choć napisana dla dzieci, może okazać się cenną lekcją wychowania również dla starszego pokolenia. Dzięki niej możemy zdać sobie sprawę, jak śmieszni potrafimy czasem być – my, dorośli – ci, którzy powinniśmy świecić przykładem.

Dużą zaletą książki jest jej język. Prosty, zabawny, niezwykle obrazowy. Urzekło mnie, gdy Mikołajek w każdym opowiadaniu przedstawiał swoich kolegów od nowa, tak jakbyśmy zapomnieli kto jest kto: to jest Gotfryd; Gotfryd ma strasznie bogatego tatę, który mu kupuje masę zabawek; to jest Ananiasz; Ananiasz nosi okulary i nie można go bić; a to jest Alcest; Alcest jest bardzo gruby i ciągle je itd. I ciągle powtarzany przymiotnik „fajny”, który, nie da się ukryć, jest nadużywany przez dzieci. Takie zabiegi w innych przypadkach uznałabym raczej za mankament, tutaj miałam wrażenie, że traktują mnie jak dziecko. A o dziwo, w tym jednym, jedynym przypadku zupełnie mi to nie przeszkadzało! W Mikołajku nie ma jednak jałowego moralizatorstwa i chwała mu za to.

Warto również zauważyć znakomite rysunki autorstwa Rene Sempe, które są świetnym dopełnieniem książki. Na zachętę kilka cytatów:

[...] Alcest trzepnął go toporem w czapkę i powiedział, że go bierze do niewoli, a Rufus się obraził, bo gwizdek wpadł mu w trawę; ja płakałem i mówiłem Euzebiuszowi, że jestem u siebie i że już go nigdy nie zaproszę. Wszyscy krzyczeli, bardzo było fajnie i pysznieśmy się bawili [...]

[...] Nie lubię dziewczyn. Są głupie, umieją się bawić tylko lalkami i w sklep i ciągle beczą. Oczywiście, ja też czasem płaczę, ale jak jest jakaś poważna przyczyna, jak wtedy, kiedy wazon z salonu się stłukł i tata mnie skrzyczał, a ja tego nie zrobiłem umyślnie, a poza tym ten wazon był bardzo brzydki, i ja wiem, że tata nie lubi, jak się bawię piłką w domu, ale wtedy akurat padał deszcz [...]

[...] Nie byłem zupełnie pewny, czy to jest dobry pomysł, palenie cygara, a poza tym miałem wrażenie, że to nie podobałoby się mamie i tacie, ale Alcest zapytał mnie, czy mama i tata zabronili mi palić. Zastanowiłem się, no i musiałem przyznać, że tata i mama zabronili mi tylko rysować na ścianach mojego pokoju, mówić przy stole, kiedy są goście, a mnie nikt o nic nie pyta, nalewać wodę do wanny, żeby puszczać w niej okręty, jeść ciastka przed obiadem, trzaskać drzwiami, dłubać w nosie, mówić brzydkie słowa, ale palić cygara – nie, tego tata i mama nigdy mi nie zabraniali [...]


Dziecięcy słowotok i dziecięca logika… To tylko przedsmak. Jeśli ktoś ma ochotę zapomnieć się na chwilę i odpłynąć w kierunku beztroski, polecam. Ja na pewno będę tam zaglądać częściej!

Moja ocena: 5,5/6

11 komentarzy:

  1. No pewnie, że szkoła jest fajna. Nie sądziłem, że kiedykolwiek to powiem ale tęskie za zapachem szkoły i czasami w których nauka była jedynym obowiązkiem. A co do cytatu o dziewczynach to chyba każdy chłopak w pewnym wieku tak myślał. A są i tacy , którzy nigdy nie przestają tak myśleć :P

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Polecam kolejne tomy "Mikołajka", uśmiech i odprężenie gwarantowane! Od czasu do czasu urządzam sobie Mikołajko-terapię i działa rewelacyjnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czy szkołą jest fajna to rzecz dyskusyjna i doceniamy ja po latach, ale, że Mikołajek jest fajny - to fakt. Niezaprzeczalny:0

    OdpowiedzUsuń
  4. Szasto, tytuł miał być co najmniej prowokacyjny;) moje uczucia względem szkoły są, delikatnie mówiąc, mieszane. Wcale nie chciałabym wrócić w szkolne mury, po prostu trochę mi żal młodości:(( Ale fajnie, że Ty masz pozytywne wspomnienia. A co do dziewczyn - no nie wiem... :)

    Lirael, z pewnością sięgnę po kolejne części "Mikołajka". Nie odmówię sobie tej przyjemności, no bo po co?

    Nivejko, odnośnie moich odczuć względem szkoły, patrz wyżej:) Idealizacja przeszłości - normalna rzecz, ale mnie się jakoś nie ima...

    Pozdrawiam cieplutko wraz z pierwszym powiewem jesieni:(

    OdpowiedzUsuń
  5. Do Mikołajka zawsze wracam z przyjemnością. Uwielbiam w nim zarówno scenki szkolne jak i te rodzinne - radość w czystej postaci :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ;) zgadzam się z tym dzieckiem! Dziś znalazłam starą książkę... "Chatka Puchatka" - nigdy nie czytałam :) ale to nadrobię :) Mikołajek mnie nie pociąga jakoś... ;D wolę Harrego Pottera :)

    Miłego wieczora :)

    OdpowiedzUsuń
  7. maiooffko, dobrze jest mieć książki, do których wraca się z przyjemnością, czyż nie?

    Mała Mi, fakt, Mikołajkowi raczej daleko do Harry'ego... Ten pierwszy własnymi siłami boryka się z życiem. Nie idzie na łatwiznę, jak ten drugi (magia i te sprawy;))

    Dzięki za czytanie:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocham Mikołajka! Tyle mam do powiedzenia:)

    OdpowiedzUsuń
  9. kolmanko, nic więcej mówić nie musisz... fajnie wiedzieć, że Mikołajek ma tylu fanów. Cieszę się, że na starość się za niego wzięłam;)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Jest cudny! Ten filmowy tez, choc uwazam, ze dubbing troche splaszczyl rodzicow Mikolajka.

    OdpowiedzUsuń
  11. bookfo, nie widziałam filmu. Na razie wolę poznać Mikołajka od strony literackiej, a z tego, co wiem, jeszcze kilka części przede mną:)

    OdpowiedzUsuń