niedziela, 27 stycznia 2013

Wdzięczności za życie nigdy za wiele



Khaled Hosseini, Tysiąc wspaniałych słońc
Hosseini K., „A Thousand Splendid Suns”, Bloomsbury, London 2008
s: 419

Co jakiś czas dochodzę do smutnego wniosku, że moje życie jest trudne: za mało godzin w dobie, za mało pieniędzy, by zrealizować wszystkie marzenia, za mało przyjaciół, by zrzucić na ich barki trochę swoich problemów, a za dużo śniegu wciskającego się za kołnierz i pod rękawiczki. Jednak coraz częściej do mnie dociera, że lepiej być wdzięcznym za te wszystkie małe-wielkie rzeczy, z których składa się moje życie niż czekać na tragedię, która mi uzmysłowi, jak wiele straciłam…

Tysiąc wspaniałych słońc to książka, która pozwala docenić życie i wszystko, co mamy. Opowiada o losach dwóch afgańskich kobiet, które połączyła wspólna niedola – małżeństwo z brutalem, frustratem, bez skrupułów wyładowującym swoją agresję na dwóch żonach. Mariam, od urodzenia przekonana o własnej niższości długo znosiła upokorzenia, myśląc, że na nie zasługuje. Laila, młodsza i wychowana w duchu równości pielęgnowała w sobie bunt, który niestety na niewiele się zdał w patriarchalnym państwie, gdzie to, co mężczyzna robi w swoim domu z kobietą, to jego sprawa, gdzie prawem jest skatowanie za pomalowane paznokcie, gdzie kobiecie nie wolno uczyć się niczego poza robieniem na drutach, gdzie szpitale dla kobiet nie są zaopatrzone w leki i cesarskie cięcie  trzeba przeprowadzać bez znieczulenia.

Hosseini ze smutkiem i nostalgią pisze o swojej ojczyźnie, która ugięła się pod ciężarem wojen przetaczających się przez nią jak jedna, wielka,  nieuleczalna choroba. Ale nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że najwięcej bólu i cierpienia zadali Afgańczycy sami sobie, uciekając się do ekstremizmu, sadystycznych praw i sprowadzenia kobiety do roli zwierzęcia domowego. Żadna organizacja międzynarodowa nie pomoże Afgankom, jeśli zrozumienie nie zrodzi się w środku, jeśli w samym sercu Afganistanu nie zakiełkuje przekonanie, że państwo nie odrodzi się, dopóki kobiety w pełni nie przyczynią się do jego odbudowy. Ale na to trzeba im pozwolić. To nieprawda, że przed rządami Talibów kobiety żyły w sielance. Hosseini zaznacza, że ich sytuacja w większych miastach może i była lepsza, ale na prowincjach kobiety wciąż były odcięte od edukacji, a aranżowanie małżeństw i „sprzedawanie” panny młodej w wieku trzynastu lat było na porządku dziennym. I nie chodzi o to, żeby Afganistan ulepić na modłę państw zachodnich. Bywa, że kobiety z ulgą zakładają burki, pod którymi mogą zakryć przed niepożądanymi spojrzeniami siebie, a czasem… siniaki i rozcięte wargi. Chodzi o to, by dać kobietom wybór.

Nie licząc Księgi tysiąca i jednej nocy, to moja pierwsza książka dotycząca relacji kobieta-mężczyzna w państwie islamskim. Może dlatego jestem tak bardzo wstrząśnięta, tak porażona niesprawiedliwością i przemocą, na którą nie ma leku. Powieść niesie nadzieję: Mariam i Laila znalazły cel życia w całej tej swojej gehennie, wyrwały dla siebie kawek szczęścia, który nijak ma się do ogromu szczęścia, którego ja codziennie doświadczam. Stąd moja wdzięczność i nowe spojrzenie na życie. Powieść, mimo że napisana prostym językiem i skażona już nieco amerykańskim hurraoptymizmem (Hosseini od ponad 20 lat mieszka w Kalifornii), wycisnęła ze mnie kilka łez. A nad książką nie zdarzyło mi się płakać już przeszło dziesięć lat…

Moja ocena: 6/6

Czytaj tego autora: "Chłopiec z latawcem"

14 komentarzy:

  1. ...a jeśli jeszcze nie czytałaś polecam Ci również jego pierwszą książkę,"Chłopiec z latawcem",pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, ale czytałam, że "Tysiąc wspaniałych słoń" jest lepsze, więc nie wiem czy powinnam ryzykować rozczarowanie... Na pewno nie teraz, muszę ochłonąć...

      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. czytałem wiele zachwytów o tej powieści. Wciągam na listę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję za tę recenzję, albowiem tak na prawdę nie spotkałam się w tą książką i nie miałam okazji jej przeczytać a widzę że ominęło mnie na prawdę wiele.

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękna książka, mam na półce i nikomu nie oddam razem z Chłopcem z latawcem. Kiedyś do nich wrócę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ze mnie również wycisnęła kilka łez... Piękna, smutna opowieść, która mimo wszystko po przeczytaniu napełnia dziwnym optymizmem i ogromną ulgą.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie tyle za recenzję, co za refleksję dotyczącą własnego życia,dziękuję Ci. Skąd w Tobie tyle życiowej mądrości? Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z książek ;) Alko kochana, myślisz, że to mądrość? Po prostu staram się to jedno życie przeżyć dobrze, a i tak ciągle mi coś nie wychodzi :(

      Pozdrawiam cieplutko!

      Usuń
    2. Czytasz też między wierszami, te swoje książki.Mądrość to też subtelność, doświadczenie i potrzeba życia.Życia które należy przeżyć tak,aby nikt nie miał do nas, o nic pretensji.Że coś nie wychodzi to trudno,tylko tam wychodzi gdzie się nic nie robi.
      Prawda o życiu wg.Foresta G.:Życie jest jak pudełko czekoladek,nigdy nie wiesz co ci się trafi
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    3. Oj, Kochana... Rozpieszczasz mnie dobrym słowem jak zwykle ;)

      Usuń
  7. Nie mam odwagi do takich książek... Próbowałam, ale nie mogłam potem o niczym innym myśleć.
    Do wniosków z życia własnego dochodzę podobnie jak Ty, ale rówież szybko ustawiam się do pionu - chociaż ostatnio i z tym mam problem. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie takie książki to jak katharsis. A cenię tylko takie, które coś wnoszą do mojego życia: radość lub smutek. Co do ustawianie się do pionu - daj sobie czas - zima nie działa motywująco ;)

      Trzymaj się!

      Usuń
  8. Bardzo wzruszająca książka, szczególnie ta niemoc bohaterek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jednak próbowały pokonać niemoc, która nie wynikała z ich winy. Chwała takim kobietom. Podziwiam silne kobiety i przy okazji cieszę się, że jestem kobietą :)

      Usuń