środa, 28 lipca 2010

Słowa jak tygrysy


*** (oswajanie słów)
Halina Poświatowska


oswajanie słów
jest trudniejsze
niż oswajanie tygrysów
one własną zwinnością zdumione
przeciągają wśród traw
wpełzają kocio na drzewa
poruszają wargami
z bliska
zapach mięsa i pierza
ostry zapach krwi
trzeba pokochać je wszystkie
aby popis
wypadł pomyślnie


*** (pokazują mi słowa)
Halina Poświatowska


pokazują mi słowa
mówią
zapach róży można odnaleźć w słowie

a ja znajduję papier papier i papier
ani zapachu
ani koloru

i wiem
że snop iskier
gdy robotnicy spawają szyny tramwajowe
a my stoimy kołem
dwóch chłopców dziesięcioletnich i ja
snop iskier
znaczy o wiele bardziej światło
niż słowo światło
i gdy mój znajomy sparaliżowany w fotelu na kółkach
odgryza kawałek chleba który mu podaję

to przechylenie jego głowy
ruch szczęk
ma w sobie więcej życia
niż słowo życie



Pisałam już, że nawiedziła mnie ostatnio wielka tęsknota za słowami. To pragnienie odzywa się regularnie i przejawia się zazwyczaj w silnej potrzebie obcowania z literaturą. Wybieram wówczas książki, które są piękne nie tyle treścią, co formą, chociaż na szczęście często udaje mi się odnaleźć równowagę doznań estetycznych i intelektualnych. Chłonę i produkuję. I zastanawiam się, jak to możliwe, że słowa mogą układać się w tak unikalne obrazy. Mogę o jednym słowie gadać godzinami, roztrząsać jego etymologię lub doszukiwać się ukrytych znaczeń. Potrafię zachwycić się nietypowym połączeniem słów w taki sposób, że z moich ust wydobywa się nieświadomy okrzyk. Jeden rozdział swojej pracy magisterskiej poświęciłam na objaśnienie znaczenia emocjonalnego tak niepozornych części mowy, jakimi są wykrzykniki i partykuły (na podstawie jednej z powieści Nabokova). Musicie zrozumieć, ludzie cierpią na różne zboczenia i skrzywienia…

Wiersze Haliny Poświatowskiej spadły na mnie jak dwa gromy z jasnego nieba. Czy tylko poeci zdają sobie sprawę, jak ciężko „nabyć” język giętki, który powie wszystko, co pomyśli głowa? To głównie poeci toczą odwieczne bitwy ze słowami. Poetką nie jestem, ale znam tę bezsilność, gdy myśli nie pozwalają zamknąć się w słowach. Bezpłodność. Jałowość. Niemoc. Czasami żałuję, że nie jestem poetką. Gdybym była, pewnie czułabym się lepsza, bardziej twórcza. Bywałam tylko tłumaczką. I czułam się odtwórcza. I nie potrafiłam trzymać słów na wystarczająco krótkiej smyczy…
Jak zrobić, by słowa pachniały?
oregano, jaśmin, las po deszczu, wykrochmalona pościel…
Jak zrobić, by słowa dźwięczały?
zgrzyt, trzask, tętent, gruchot…
Jak jednocześnie być muzykiem, malarzem, kucharzem i rzeźbiarzem?
Jak być w życiu poetą?

15 komentarzy:

  1. Uwielbiam Poświatowską - to dzięki niej zrodziła się moja miłość do poezji. A przyznać się jeszcze muszę, że najlepsza randka na jaką mnie zabrano miała miejsce w jej Domu Poezji :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja ostatnio przypadkowo "odkryłam" Poświatowską na nowo, dzięki Tygodnikowi Powszechnemu - uwielbiałam Ją od czasów liceum a poźniej jakoś odeszła, przeszła, zakochałam się w Gombrowiczu, Schulzu, w męskim pisaniu. Teraz poczytałam o Niej trochę bardziej biograficznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie jestem poetką w takim razie, bo nie czuję się tak jak napisałaś... Cały czas mam w sobie niepokój, tylko krótkie chwile, zaraz po tym jak napiszę co mnie ciśnie w środku, powodują spełnienie, niestety za chwile wraca... Rodzaj szaleństwa, tak, to jakiś rodzaj szaleństwa, którego jeszcze nie odkryłam. Poświatowska kochała się intelektach, uwielbiam w jej wierszach odnajdywać spełnienie... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Doskonale cię rozumiem... Ja cierpię wręcz na skrzywienie umysłu pod tym kątem. Potrafię całe dnie spędzić na kontemplowaniu jednego słowa czy też zdania. Słowa w prozie, słowa w muzyce, malarstwie tyle że w duchu. A Poświatowska to doskonały wybór ;)

    Polecam blog zaprzyjaźnionej kumpeli: http://malowane-wierszem.blogspot.com/ :)

    Pozdrawiam serdecznie :) :**

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmm... Tak mi się skojarzyło:


    Słowa pisane

    Wiersze, litery, słowa, wersy,
    Ból, rady, uczucia, dusza.
    Moje początki i me kresy,
    I martwe znaki, co łzy osuszą.

    Dla silnych one są pomocą,
    A słabym dają piękne rady,
    W nich łzy ukryte me migocą,
    W nich pustka ma i moje skarby.

    W nich żyje człowiek i umiera,
    On w nich oddycha, marzy, śni.
    Jeden w nich myśli zgrabne zbiera,
    Inny utopię i czcze sny.

    Powstają one aż po kres,
    I każdy swoją w nich krztę słyszy.
    Lecz najgorsze w ich literach jest,
    Gdy życie samo ból swój pisze...


    Pozdrawiam! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. No właśnie jak? Chciałabym umieć pisać tak, żeby przy czytaniu było słychać dźwięki, żeby było czuć zapachy i smaki. Niestety. Nie każdy może być Poświatowską. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak miło widzieć, że tylu ludzi szuka wytchnienia w poezji! Ach i och...

    Klaudyno, jak tu Poświatowskiej NIE uwielbiać? Nawet jej uroda intryguje, nie mówiąc o poezji...
    Najlepsza randka, powiadasz... A uczucie przetrwało?:)

    Doro, bo z Poświatowską to jest trochę tak jak z Jasnorzewską: w ich poezji kochamy się głównie, gdy jesteśmy podlotkami przeżywającymi swoje pierwsze miłości. Ale myślę, że jako dojrzałe kobiety również możemy znaleźć w nich natchnienie.

    Margo, nie czujesz tego tak jak ja, pewnie dlatego że to ja NIE JESTEM poetką:)) Próbowałam się wczuć, ale to jak dreptanie w ciemnościach. Tworzenie szaleństwem? To piękne...

    Barbaro, więc rozumiesz moje rozterki... Nie wiem, co o tym myślisz, ale wydaje mi się, ze to ma wiele wspólnego z ciągłym dążeniem do perfekcji. To bywa niebezpieczne.

    Ario, dobre skojarzenie:) Nie chciałabym wyjść na ignorantkę, ale kto jest autorem?

    Nivejko, oczywiście, że nie każdy może być Poświatowską! Ale może kiedyś będziemy się zastanawiać, co zrobić, by czarować piórem tak jak... Nivejka:)) Tylko proza? Czy może też poezja?

    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ario, no to się doigrałaś - teraz każdy Twój komentarz będę chciała widzieć w wierszu;))

    Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  9. :) świetne masz to swoje zboczenie :) podoba mi się!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ach, nie ma sprawy. Do ręki biorę pióro
    I czytam to, co piszesz Ty, Inez!
    Niech wpisy Twe dla bloga będą murem,
    A fosą - moje wiersze, aż po tej strony kres ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bywa, zaiste... Ale czyż nasze życie nie powinno właśnie na tym polegać? Na ciągłym dążeniu wzwyż?
    Ale tak szczerze... W codziennym życiu niestety bliżej nam do szewców, aniżeli poetów, a poeci wiedzą to najlepiej ;]

    pozdrawiam ciepło i serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Trafiłam tu przypadkiem.
    Jestem zachwycona tym, jak piszesz.
    Za Poświatowską dodatkowy plus!;)

    OdpowiedzUsuń
  13. żyto, lejesz miód na moje uszy, a strasznie łasa jestem na komplementy:)) zapraszam częściej i postaram się nie zawieść oczekiwań.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Moja ulubiona poetka :) w dzisiejszych czasach chyba trochę zapomniana... Jak cała poezja...

    OdpowiedzUsuń