piątek, 8 października 2010

Spójrz Pradze prosto w oczy


Rezerwat, 2007
reż. Łukasz Palkowski

Mieszkam na warszawskiej Pradze praktycznie od początku mojego romansu ze stolicą, czyli jakieś dziewięć lat. Na początku było to życie w komunie studenckiej (akademik), później pomieszkiwanie chyłkiem u koleżanki (na nierównych prawach), następnie przez kilka lat wynajmowanie „swoich” czterech ścian, które zaowocowało silnym pragnieniem posiadania własnego miejsca na ziemi (na Pradze). Nie dało się go uciszyć, więc nie pozostawało nic innego jak zgromadzić wszystkie siły i środki i poszukać takiego miejsca. I tak już od roku moszczę swoje gniazdko. W poszukiwaniu mieszkania tylko raz przekroczyłam Wisłę, ale szybko wróciłam na jej prawy brzeg…

Praga zastąpiła mi dom. Gdy kilka lat temu przyjechałam do Warszawy jako studentka pierwszego roku, byłam, delikatnie mówiąc, oszołomiona. Nie potrafiłam dostosować się do szaleńczego tempa miasta. Biegłam co sił, ale mimo wszystko ciągle pozostawałam w tyle. A Warszawa nie jest przyjazna przyjezdnym. Wiedzą o tym wszyscy, jednak bezustannie ciągną do niej korowody. Tylko Praga była spokojniejsza, wolniejsza, przyjaźniejsza. Chociaż nie było tu wielkomiejskich kin, pubów, restauracji, a miasto wypuszczało w te rejony tylko stare, zdewastowane tramwaje i autobusy, można było się tu poczuć bardziej swojsko. Dzisiejsza Praga jest już inna. Powstało kino, odnowili Teatr Powszechny i odrestaurowali wiele kamienic, do dzielnicy ściąga coraz więcej artystów i młodych ludzi, którzy szukają tu trochę tańszego życia. Coraz więcej się dzieje. Praga staje się piękna, inna, ale w odróżnieniu od lewobrzeżnej Warszawy ma duszę.

Film Palkowskiego Rezerwat próbuje podać nam tę duszę na tacy. Nie mogło się udać. Nie zapominajmy, że na obraz Pragi w dużej mierze składają się ludzie, którzy mieszkają tu nie od kilku lat, jak ja, ale od narodzin. Oglądamy więc Pragę oczami „przyjezdnego” (z centrum stolicy) fotografa, Marcina, który zmuszony jest zamieszkać chyba w najbardziej obskurnej kamienicy na całej Pradze. Próbuje odnaleźć się w nowych realiach. Jak można się domyślić, nie jest łatwo: sąsiad recydywista, awantury podwórkowe, dokuczający dzieciak z sąsiedniej kamienicy, pijaczki pod domem, dresiarze czający się w ciemnościach. Przepraszam, ale mi to wygląda na zwyczajne przeniesienie stereotypów na ekran. Zero wysiłku. Jeszcze dziś na słowa: mieszkam na Pradze, słyszę w odpowiedzi: nie boisz się?! Ludzie, czego? Nocą równie niebezpiecznie jest w innych dzielnicach, a najbardziej to chyba w centrum. A takie filmy to jak nawóz dla uprzedzeń.

Na uznanie zdecydowanie zasługuje Sonia Bohosiewicz w roli Hanki, sąsiadki głównego bohatera. Zagrała dynamicznie, rozczulająco i przekonująco. Praska fryzjerka, blondyna, z marnie doczepianymi blond kosmykami, która próbuje wyrwać się swojemu chłopakowi-kryminaliście. Udaje jej się to dopiero po spontanicznej sesji zdjęciowej, podczas której niespodziewanie ujawnia się jej wewnętrzne piękno. Smutne piękno. Dzięki temu Hanka odnajduje szacunek do samej siebie wraz z zagubionym poczuciem wartości i przepędza chłopaka na cztery wiatry.

Nie miałam zamiaru pisać o tym filmie. Lubię pisać o rzeczach dobrych, takich, które zostawiają ślad na mojej duszy. Ten film mnie trochę zniesmaczył, trochę rozśmieszył. Miał dowieść, że prości ludzie są lepsi od cwaniaków. Wiemy to od dawna, problem w tym, że niektórzy ludzie to cwaniaki, lubią innych cwaniaków i wcale nie zamierzają tego zmieniać. Na całą opowieść spojrzą z przymrużeniem oka, a na mieszkańców Pragi jak na zwierzęta w zoo czy na Indian w rezerwacie. Tak, tytuł zdecydowanie dobry. Ale film, który miał obalić stereotypy, moim zdaniem, jeszcze bardziej wzmocnił ich korzenie.

Ale co ja mogę wiedzieć, mieszkam tu od niedawna…

Moja ocena: 3,5/6

13 komentarzy:

  1. No cóż, pewnie nigdy nie obejrzę filmu, ale kawałek Ciebie już mam... Miłego!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zastanawiam się, kiedy my w końcu zaczniemy robić dobre kino... Film niby obsypany nagrodami, a jednak tak do bólu przewidywalny, polski... Kilka fajnych zdjęć i tyle.
    Margo, tak, masz mój praski kawałek;)) Tylko nie myśl, że mieszkam w tej kamienicy ze zdjęcia:)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Warszawa kojarzy mi się z Mostem Świętokrzyskim, Pałacem Kultury z corocznym Targiem Książek, Przepięknych Łazienkach, utworami Niemena, czy pewnym klubem nocnym, które parę lat temu prowadziło dwóch moich znajomych. Nie wiem czy jeszcze istnieje, ale też i wtedy nie miałam pojęcia gdzie dokładnie leżał ani jak się nazywał. Mam dziurawą pamięć do nazw.

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Miało być... "Przepięknymi Łazienkami" * ;D Pardon za koszmarne literówki :)

    :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Barbaro, za literówki oczywiście się nie gniewam - zdarzają się najlepszym:)) Czyli generalnie, co mnie cieszy, Warszawa kojarzy Ci się dobrze. Wierz mi, turystycznie raczej mało kto zapuszcza się na Pragę, chociaż powoli, powoli się to zmienia... To miejsce robi się modne i... to mnie przeraża:(

    Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Inez, ja w tym roku pokochałam W-wę Pragę miłością szaloną i odpierwszowejrzeniową i mam nadzieję, że jeszcze będę miała okazję napić się piwa na Pradze przy Matce Boskiej i że Praga pozostanie swojska a nie zmieni się w warszafkę, a której należy bywać...

    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  7. Oby. Ale niestety wszystko, co robi się modne, szybko traci świeżość i swój pierwotny urok:( Ja na przestrzeni zaledwie kilku lat zauważyłam, jak bardzo się zmieniła, a co będzie później? Myślę, że jej cała niszowość przejdzie do lamusa;)

    Przesyłam uściski

    OdpowiedzUsuń
  8. Kasiu, no widzisz? Różnie to bywa z tymi gustami, ale to jest właśnie najfajniejsze:)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Smutne jest to, że na Pradze dogorywa warszawski folklor. Folklor, którego wydaje mi się, że niektórzy trochę się wstydzą. Ale nie ma czego. Szemrane środowisko to cały urok Praskich uliczek;)
    Co do filmu - według mnie, świetny! dwa razy do niego wracałem.

    OdpowiedzUsuń
  10. Olo, może i dogorywa, ale sporo go jeszcze pozostało w zakamarkach i innych ciemnych bramach;) Zresztą niektórzy próbują go wskrzeszać i to się chwali. Ja Pragę uwielbiam i żadne krytyczne uwagi nie zmuszą mnie do jej porzucenia. Nigdy.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. It's a very nice blog & thanks for posting such a good information.
    Barbie Dress Up Games

    OdpowiedzUsuń