poniedziałek, 4 marca 2013

Nie ma raju



J.M.G. Le Clézio, Onitsza
J.M.G. Le Clézio, „Onitsza”, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2008
s: 222
tłum. Anna Paderewska-Gryza

Życie człowieka to ciągłe poszukiwania miejsca na ziemi. Czasami nie ma to nic wspólnego z przemieszczaniem się w przestrzeni. Czasami wystarczy znalezienie bezpiecznego portu w drugiej osobie. A czasami portem możemy stać się sami dla siebie, gdy wydaje nam się, że znaleźliśmy tak zwane spełnienie. Ale wiadomo, że nie ma nic bardziej złudnego niż ogłupiający stan spełnienia, które nagle znienacka… przestaje być pełne. I znowu trzeba szukać kolejnego portu. Znowu dopada nas rozczarowanie i znużenie. A może po prostu wystarczy zrozumieć, że ta tułaczka w poszukiwaniu szczęścia jest wpisana w ludzki los?

Dwunastoletni Fintan jedzie z matką, Maou, do Afryki, by zamieszkać ze swoim ojcem – człowiekiem, którego nie zna. Dotychczas słowo ojciec było tylko zlepkiem liter. Teraz ma się oblec w ciało. Fintan zostawia jeden świat, który zna, by wskoczyć w drugi, obcy. Nie rozumie, po co. Skoro tyle lat mógł przeżyć bez ojca, po co zamieniać dobre na niepewne? Jedynie matka uosabia dawny świat, ale i przez nią przebija niepewność… Po co szukać?

Maou dawno temu zakochała się, ale wojna, czas i przeciwności losu rozdzieliły ją z wybranym mężczyzną. Na pamiątkę romansu zostały jej obrączka na palcu, syn i wspomnienia, w których każdy kolejny rok wyolbrzymia tylko to, co było dobre. Taka to jest trująca moc czasu. Pewnego dnia postanawia porzucić spokój codzienności i wyruszyć z synem na koniec świata, by jeszcze raz wydrzeć życiu kilka chwil szczęścia… Czy warto szukać?

Geoffroy, mąż Maou i ojciec Fintana, ma jeden cel w życiu: dotrzeć śladami legendarnej czarnej królowej Meroe do serca pustyni. To ona wabi i kusi go we śnie, a za dnia odciąga od rzeczywistości, mamiąc rajem, którego nie ma. A on podąża za jej wołaniem i swoimi mrzonkami, narażając życie i depcząc raj, który ma obok. Po co szukać?

I jest jeszcze Afryka, która przytłacza upałem, wykańcza nocną gorączką i lodowatymi dreszczami, dławi wilgocią, kąsa żądłami bezlitosnych owadów, ogłusza hukiem błyskawic i topi w gwałtownych ulewach. Ale jest też piękna, ogromna, nieokiełznana i wolna. Nie ulega. Zmusza, by poddać się jej.

Każdy w końcu odnajduje swoje miejsce, przynajmniej tymczasowe. Afryka pozwala zajrzeć w głąb siebie, zrozumieć swoje pragnienia i obawy, zmierzyć się z własną samotnością i zlokalizować zagubione „ja”.

Siła zaklęta w Afryce Clézio zawładnęła mną. Ludzie, oglądani jakby przez zaparowaną szybę, dostarczyli niepełnego zachwytu. Ale pamiętajmy, nie ma raju. To nas jednak nie zwalania z jego szukania.


Moja ocena: 4,5/6

4 komentarze:

  1. W swojej biblioteczce posiadam książkę Agnieszki Podoleckiej o Afryce. Za długo tam czeka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię takie "duszne" powieści o Afryce. Zmuszającej do poddania się jej - dokładnie, coś w tym jest. Ile razy czytam taką książkę mam wrażenie, że Afryka mnie wciąga. Szczególnie lubię "Opowieści afrykańskie" D.Lessing.
    Zaraz szukam tej. Dziękuję za ten opis - zgadzam się z każdym słowem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doris Lessing jeszcze przede mną, ale już na półce. Na razie chłodzę się w innych klimatach :) Clezio jest specyficznym pisarzem i z tego, co czytałam tu i ówdzie, nie wszystkim przypada do gustu. Ja póki co nie skuszę się na jego kolejną powieść, ale zdanie powinno się wyrobić na własnym przypadku ;)

      Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Ja przeczytałam "Złotą rybę" (Le poisson d'or), powieść Le Clézio w jej tłumaczeniu na hiszpański. Nie wiem czy została przetłumaczona na polski. Polecam ją gorąco czytelnikom tego blogu i podaję link do jej recenzji: http://przeczytalamksiazke.blogspot.com/2008/10/fisch-aus-gold-jmg-le-clzio.html

    Isabel

    OdpowiedzUsuń