wtorek, 30 listopada 2010

Pełnokrwisty humor ze szczyptą moralizatorstwa


Wywiad z wampirem
(oryg. Interview with the Vampire: The Vampire Chronicles), 1994
reż. Neil Jordan

Pisałam kiedyś, że nie jestem wielką fanką wampirów. Drażni mnie ich zmanierowanie i raczej nadąsany styl bycia. Wolę rubaszne wilkołaki, które nie przebierają w środkach, by dobrać się do swojej ofiary. Teraz wiem, że wszystkiemu winna jest Pani Meyer i jej rozreklamowana ponad miarę saga, a dokładniej mówiąc bladolicy Edward o twarzy Roberta Pattisona rozsiewający wszem i wobec swe wampirze uroki. Blee…

Zapomniałam jednak, że kiedyś wampiry były zupełnie inne. I nie chodzi mi wcale o to, że miały twarz Brada Pitta czy Toma Cruise'a, ale o to, że miały coś do powiedzenia. Film, o którym piszę, a który większość z Was pewnie już widziała, powstał w oparciu o scenariusz Anny Rice. Przyznaję się, że powieści nie czytałam, bo horrory w wersji książkowej póki co są przeszkodą nie do przebrnięcia dla mojej strachliwej wyobraźni. Za to film widziałam już kilka razy i za każdym razem świetnie się na nim bawię. Tym razem ujrzałam go w zupełnie innym świetle…

Osią filmu jest historia wampira o ludzkiej duszy, Louisa (Pitt), który nie potrafi pogodzić się z tym, kim się stał. Z powodu dręczącego go nieustannie poczucia winy, odmawia zabijania ludzi, żywiąc się głównie krwią zwierząt. Wampirem, któremu „zawdzięcza” swoje nowe jestestwo jest Lestat (Cruise) – bezwzględny, gwałtowny i… obdarzony uroczym poczuciem humoru wampir. W porównaniu z nim, Louis, ze swoim wewnętrznym rozdarciem, jest niemal przezroczysty. Fabuła filmu jest dość uboga, a jeśli ktoś liczy na pełnokrwisty horror, może się srodze rozczarować. Krew przelewa się obficie, ale jako że każda kropla jest na wagę złota, mało jej na ekranie. Za to nie brakuje humoru. Zwróciliście uwagę na kąśliwe uwagi Lestata pod adresem Louisa? Od razu stał mi się bliższy. Zawsze uważałam, że złośliwy humor i celne riposty to cecha ludzi (wampirów?) inteligentnych...

Niezwykła zażyłość między dwojgiem mężczyzn jest kolejnym ciekawym aspektem tego filmu. Wampir nie szuka bliskości wampira-kobiety (o ludzkiej kobiecie nie wspomnę, Pani Meyer…); szuka męskiego towarzystwa na długie lata wieczności. Ich potrzeba bycia razem elektryzuje, niemal widać unoszące się w powietrzu feromony (gdyby wampiry je wydzielały), zarówno w przypadku Louisa i Lestata, jak i Louisa i Armanda (Banderas). Wampiry nie bratały się z ludźmi. Ich światy były wyraźnie oddzielone. Ludzie stanowili wyłącznie pokarm. Wampiry decydowały, których skazać na śmierć, a którym podarować wieczność.


Doborową obsadę filmu uświetniła również młodziutka Kirsten Dunst, która zagrała wampirzycę nade wszystko pragnącą dorosnąć. Jej pragnienia dojrzałej kobiety zostały zamknięte w ciele dziecka. Pokusiłabym się o stwierdzenie, że zagrała tu rolę swojego życia (jak na razie). Aktorka kojarzy mi się generalnie z mdłymi, jednakowymi kreacjami. Rola, którą zagrała w Wywiadzie z wampirem mogłaby spokojnie przerosnąć jej dziecięce umiejętności, ale stało się inaczej. Dunst przerosła rolę.

Twórcy filmu spróbowali również zmierzyć się z pytaniem czy wieczne życie naprawdę jest tym, czego powinniśmy pragnąć. W filmie jawi się jako przekleństwo. I chociaż na początku może wydawać się wielkim darem, ostatecznie ciąży. Okazuje się, że nie wszystkie wampiry potrafią sobie poradzić z wiecznością. Nawet wampir musi dostosować się do zmieniających się czasów. Jeśli tego nie zrobi, grozi mu szaleństwo.

Dla mnie film to perełka kina rozrywkowego: świetne kostiumy, zdjęcia i klimatyczna muzyka, do tego doborowa gra aktorska, humor i kilka kwestii do przemyśleń. Mogę tylko podziękować Annie Rice za stworzenie takich wampirów - myślących wampirów. Obok Drakuli Coppoli to mój ulubiony pseudohorror.

A końcowa scena z Lestatem mknącym cabrioletem po Golden Gate i piosenką Sympathy for the Devil w tle – to już mistrzostwo świata:)

Moja ocena: 5/6

14 komentarzy:

  1. Wampir z ludzką duszą... brzmi nieziemsko:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Stare, dobre Wampiry! Ach, gdzie one :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna recenzja! Przeczytałam z przyjemnością.
    I tak! To są wampiry przez duże W. Meyer zrobiła wróżki zębuszki. A Rice jest prawdziwą matką wampirów. Pokazała bycie tą istotą z jej punktu widzenia i zrobiła to mistrzowsko.
    Przeczytaj książkę, to nie jest horror, a wbrew pozorom bardzo filozoficzne dzieło :)

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nivejko, Moniko, skoro stęskniłyście się za starymi wampirami, zapraszam do obejrzenia filmu. Nie ma jak stare dobre kino:)

    Ario, właśnie przeczytałam Twoją recenzję, również świetnie się czyta:) Szczerze mówiąc, od jakiegoś czasu planuję zabrać się za Rice, bo od dawna podejrzewam, że jej powieści to coś więcej niż horrory. Popraw mnie, jeśli się mylę, ale wydaje mi się, że film daleko nie odbiega od powieści. Na pewno nie bez znaczenie pozostaje tu fakt, że scenariusz pisała Anna Rice właśnie...

    Dzięki za komentarze:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się w pełni.
    Lubię ten film :)

    OdpowiedzUsuń
  6. B. dobrze napisane xD
    Hehe, też lubię ten film xD

    Pozdrawiam serdecznie!^^

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo lubię "Wywiad z wampirem" - polecam Ci inny film o wampirach - "Daybreakers". Pisałam o nim na swoim blogu. Myślę, że spodobałby Ci się. Tam też jest wampir z "duszą" - jeśli można tak powiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zeruyo, Luizo, dzięki:)

    beatrix, oglądałam ten film - niegłupi, ale to już nie ten czas, nie ten klimat. "Wywiad z wampirem" bardzo cenię za mroczną atmosferę otulającą widza zewsząd i chyba wolę te horrory, które już trochę trącą myszką. "Daybreakers" już nie ma tej atmosfery... Ale kto wie, może za parę lat;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Też lubię ten film i chociaż bohater Brada Pitta irytował mnie odrobinę swoim niezmiennym cierpieniem - myślałby kto, że po latach mógłby sobie już darować to przeżywanie - Lestat był niesamowity! Chociaż nie cierpię Toma Cruise'a, za tę jedną rolę byłabym gotowa go ucałować :) rewelacyjna postać, tak zagrana, że chciało się więcej. Aż dziw, że to nie Lestat jest idolem nastolatek, ja tam na jego widok bym piszczała :) I wspomniana przez Ciebie ostatnia scena, ach, można się kąśliwie uśmiechnąć i w ogóle, poczuć pewną satysfakcję zakończeniem.

    I jeszcze co do K. Dunst - kiedy pierwszy raz widziałam ten film, oniemiałam nad tą małą. A potem przecierałam oczy ze zdumienia w "Spidermanie" chociażby - ta mdła kobietka to ta sama osoba? Niemożliwe.

    OdpowiedzUsuń
  10. liritio, wiem, co czujesz: też nie przepadam za Cruisem, ale ta rola była kongenialna - pełna pasji i zaangażowania. Czytałam, że Rice na początku nie była zadowolona z wyboru Toma do roli Lestata (wiadomo, do tej pory grał głównie kochliwych kochasi:) ale po premierze ponoć go przeprosiła.
    Podobne odczucia mam również w związku z Dunst. Nie powinna była przyjmować roli w "Spidermanie"... Ale tak to jest jak się zaczyna swoją karierę TAKĄ rolą. Później może być już tylko gorzej, nudniej...

    Dziękuję za ciekawy komentarz:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Podpisuję się pod Twoim tekstem obiema rękami. Jestem fanką wampirów - uwielbiam zarówno film Coppoli, jak i skrojony na nasze czasy serial "The Vampire Diaries" (owszem, wampiry dla nastolatek, ale jednak coś w nim jest)."Zmierzchu" nie oglądałam i nie zamierzam tego robić, bo główny aktor działa na mnie jak płachta na byka. Wampiry są w modzie. Dobrze, że mamy możliwość wyboru między Lestatem a Edwardem.

    OdpowiedzUsuń
  12. EWON, nawet nie wiesz jak się cieszę, że jest tylu zwolenników prawdziwych wampirów;))

    OdpowiedzUsuń
  13. Tyle powstało filmów o wampirach - szczególnie na przestrzeni ostatnich lat - że trudno byłoby je zliczyć. Mimo wszystko, choć obejrzałam ich naprawdę wiele Wywiad z Wampirem jest wciąż najlepszy. Choć nie przepadam za Tomem to uważam, ze nie ma lepszego Lestata niż on - możecie sobie porównać w Królowej Potępionych - Brad Pitt troszkę mnie denerwował, ale i tak dobrze odegrał swoją rolę. Po za tym Ten film wg mojej oceny przerósł w każdym calu książkę na podstawie, której został nakręcony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to mnie zaciekawiłaś. Dotąd słyszałam opinie, że książka jest przynajmniej tak samo dobra, jak nie lepsza...

      Usuń