piątek, 8 marca 2013

Oczami mężczyzny...

Kazimierz Przerwa-Tetmajer

Lubię, kiedy kobieta...

Lubię, kiedy kobieta omdlewa w objęciu,
kiedy w lubieżnym zwisa przez ramię przegięciu,
gdy jej oczy zachodzą mgłą, twarz cała blednie
i wargi się wilgotne rozchylą bezwiednie. 

Lubię, kiedy ją rozkosz i żądza oniemi,
gdy wpija się w ramiona palcami drżącemi,
gdy krótkim, urywanym oddycha oddechem
i oddaje się cała z mdlejącym uśmiechem. 

I lubię ten wstyd, co się kobiecie zabrania
przyznać, że czuje rozkosz, że moc pożądania
zwalcza ją, a sycenie żądzy oszalenia,
gdy szuka ust, a lęka się słów i spojrzenia. 

Lubię to - i tę chwilę lubię, gdy koło mnie
wyczerpana, zmęczona leży nieprzytomnie,
a myśl moja już od niej wybiega skrzydlata 
w nieskończone przestrzenie nieziemskiego świata.

Growing Rose Out of My Herpes by Gosia Janik :)

A ja lubię swoje odbicie w kochających oczach. I chociaż jestem odrębną istotą, to odbicie wiele dla mnie znaczy. I tego Wam życzę, Moje Kochane i Silne Kobiety, byście były piękne dla siebie, a przy okazji znajdowały potwierdzenie w innych oczach :*

poniedziałek, 4 marca 2013

Nie ma raju



J.M.G. Le Clézio, Onitsza
J.M.G. Le Clézio, „Onitsza”, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2008
s: 222
tłum. Anna Paderewska-Gryza

Życie człowieka to ciągłe poszukiwania miejsca na ziemi. Czasami nie ma to nic wspólnego z przemieszczaniem się w przestrzeni. Czasami wystarczy znalezienie bezpiecznego portu w drugiej osobie. A czasami portem możemy stać się sami dla siebie, gdy wydaje nam się, że znaleźliśmy tak zwane spełnienie. Ale wiadomo, że nie ma nic bardziej złudnego niż ogłupiający stan spełnienia, które nagle znienacka… przestaje być pełne. I znowu trzeba szukać kolejnego portu. Znowu dopada nas rozczarowanie i znużenie. A może po prostu wystarczy zrozumieć, że ta tułaczka w poszukiwaniu szczęścia jest wpisana w ludzki los?

Dwunastoletni Fintan jedzie z matką, Maou, do Afryki, by zamieszkać ze swoim ojcem – człowiekiem, którego nie zna. Dotychczas słowo ojciec było tylko zlepkiem liter. Teraz ma się oblec w ciało. Fintan zostawia jeden świat, który zna, by wskoczyć w drugi, obcy. Nie rozumie, po co. Skoro tyle lat mógł przeżyć bez ojca, po co zamieniać dobre na niepewne? Jedynie matka uosabia dawny świat, ale i przez nią przebija niepewność… Po co szukać?

Maou dawno temu zakochała się, ale wojna, czas i przeciwności losu rozdzieliły ją z wybranym mężczyzną. Na pamiątkę romansu zostały jej obrączka na palcu, syn i wspomnienia, w których każdy kolejny rok wyolbrzymia tylko to, co było dobre. Taka to jest trująca moc czasu. Pewnego dnia postanawia porzucić spokój codzienności i wyruszyć z synem na koniec świata, by jeszcze raz wydrzeć życiu kilka chwil szczęścia… Czy warto szukać?

Geoffroy, mąż Maou i ojciec Fintana, ma jeden cel w życiu: dotrzeć śladami legendarnej czarnej królowej Meroe do serca pustyni. To ona wabi i kusi go we śnie, a za dnia odciąga od rzeczywistości, mamiąc rajem, którego nie ma. A on podąża za jej wołaniem i swoimi mrzonkami, narażając życie i depcząc raj, który ma obok. Po co szukać?

I jest jeszcze Afryka, która przytłacza upałem, wykańcza nocną gorączką i lodowatymi dreszczami, dławi wilgocią, kąsa żądłami bezlitosnych owadów, ogłusza hukiem błyskawic i topi w gwałtownych ulewach. Ale jest też piękna, ogromna, nieokiełznana i wolna. Nie ulega. Zmusza, by poddać się jej.

Każdy w końcu odnajduje swoje miejsce, przynajmniej tymczasowe. Afryka pozwala zajrzeć w głąb siebie, zrozumieć swoje pragnienia i obawy, zmierzyć się z własną samotnością i zlokalizować zagubione „ja”.

Siła zaklęta w Afryce Clézio zawładnęła mną. Ludzie, oglądani jakby przez zaparowaną szybę, dostarczyli niepełnego zachwytu. Ale pamiętajmy, nie ma raju. To nas jednak nie zwalania z jego szukania.


Moja ocena: 4,5/6