Maria Pawlikowska Jasnorzewska
Pyszne lato, paw olbrzymi,
stojący za parku kratą,
roztoczywszy wachlarz ogona,
który się czernią i fioletem dymi,
spogląda wkoło oczyma płowymi,
wzruszając złotą i błękitną rzęsą.
I z błyszczącego łona
wydaje krzepkie krzyki,
aż drży łopuchów zieleniste mięso,
trzęsą się wielkie serca rumbarbaru
i jaskry, które wywracają płatki
z miłości skwaru,
i rozśpiewane, więdnące storczyki.
O, siądź na moim oknie, przecudowne lato,
niech wtulę mocno głowę w twoje ciepłe pióra
korzennej woni,
na wietrze drżące --
niech żółte słońce
gorącą ręką oczy mi przesłoni,
niech się z rozkoszy ma dusza wygina
jak poskręcany wąs dzikiego wina.
Jak mi dobrze... Zaszyłam się, nie ma mnie dla trosk i zmartwień. Szerokim łukiem omijają mnie nieznośne upały i zdradzieckie burze. Stopy nie wtapiają mi się w asfalt, a tylko natrętne muchy czasami wywołują dąs na moim czole. Chciałabym więcej czytać pod drzewem, ale latorośl (raczkująco-pnąca) konsekwentnie oplata moje wszystkie członki. A wieczorami padam jak ta mucha. Zatruta świeżym powietrzem.
Ech, pozazdrościć;)
![]() |
Zdjęcie stąd |
No i dotarły do mnie troski. Siedzę tu sobie w swoim kokonie i nawet nie wiem, co się za miedzą dzieje. Lato już tradycyjnie przyniosło więcej tragedii niż radości. Czasami mam wrażenie, że przyroda próbuje nam coś powiedzieć...Współczuję z całego serca. Przede wszystkim nam, ludziom.
I po kiego licha zmieniasz date w publikacji własnych postów ???? Już z samego rana to bylo, a teraz znowu o gory blogrola?
OdpowiedzUsuńMusiał blogroll Ci się popsuć, drogi Anonimowy. Miłego dnia:)
Usuńlato tego roku było niezwykle kapryśne, to upał, to ulewy i burze. Czasem myślę, że dobrze byłoby znaleźć swój kokon i w nim się zaszyć. Nierealne niestety.
OdpowiedzUsuń