Aleksandra Marinina, Kolacja z zabójcą
Маринина А., „Стечение обстоятельств”, Эксмо, Москва 2011
s: 317
Z kryminałami jestem kompletnie na bakier. Uprzedzam więc uczciwie, że nie wiem, czym jest dobry kryminał. Wiem natomiast, czym jest dobra literatura i uważam, że każdy gatunek literacki może skrywać w pod swoim szyldem nieoszlifowany diament. Po Marininę sięgnęłam z nadzieją na inną Rosję: prostszą, banalniejszą, bardziej poukładaną, gdzie sprawiedliwość triumfuje, a przestępcy gniją za kratkami. Tym razem miałam nadzieję zawitać do biało-czarnego świata, który nie będzie dręczył mojej moralności, a jedynie rozrusza ospałe szare komórki. Czy otrzymałam to, na co liczyłam? Nie do końca.
Aleksandra Marinina na pewno jest wiarygodna. Jako były pracownik moskiewskiej milicji i specjalista w dziedzinie kryminologii wie, o czym pisze. Czytelnik może ufać, że właśnie tak wygląda prowadzenie śledztwa, zdobywanie dowodów i dobieranie się do tyłka przestępcy. Stworzyła ona postać Anastazji Kamieńskiej pojawiającej się w kolejnych dwudziestu sześciu powieściach, z których tylko dziesięć zostało przetłumaczonych na język polski. Seria w Rosji cieszy się dużym zainteresowaniem: rodacy pisarki czytają ją w metrze, na ulicy, w autobusach, wszędzie. Nakręcili nawet serial. Nie ma wątpliwości, że to właśnie Kamieńska jest główną siłą napędową sukcesu Marininy – niepozorna, chorowita, niemal przezroczysta, leniwa zawsze wtedy, gdy nie chodzi o pracę, ale za to ma głowę na karku, włada pięcioma językami, a elementy układanki zbiera jak nikt inny. Nie sposób jej nie polubić, bo jest niedoskonała, nie radzi sobie z mężczyznami, nienawidzi gotować, ale gdy na podstawie kilku śladów trzeba znaleźć mordercę, nie ma sobie równych. Podoba mi się, jak Marinina rysuje portrety współpracowników Kamieńskiej, każdego obdarzając indywidualnymi cechami, a jednocześnie tworząc zgrany, uzupełniający się
Książkę czytało mi się dobrze, bez szczególnego zniecierpliwienia, raczej lekko, nawet pomyślałam, że chętnie podjęłabym się tłumaczenia którejś z części przygód major Kamieńskiej. Rozczarowałam się tylko, że „kto zabił” można zorientować się już w połowie książki i właściwie Marinina nawet nie próbuje zasiać w czytelniku najmniejszej wątpliwości. Po prostu relacjonuje przebieg śledztwa, które prawdopodobnie właśnie tak wyglądałoby w rzeczywistości. Bo przecież nie każde śledztwo musi mieć zaskakujący finał. I nie wszyscy zamieszani w morderstwo trafiają do więzienia. Trzeba mieć dowody, sporo szczęścia i odwagi, by dobrać się do najgrubszych ryb.
A z cyklu „mądrości życiowe” przyswoiłam następującą myśl:
Женщина, чтобы скрыть малозначительный пустяк, возводит целую Эйфелеву башню лжи, причем делает это неумело, конструкция каждую минуту грозит обвалиться, и она подпирает ее еще большей ложью, увязая в обмане, как муха в капли меда. Мужское же мышление отличается тем, что они предпочитают недосказанную правду и не рискуют быть разоблоченными на ерунде. [s.151]*
Moja ocena: 3,5/6
_____________________________________________________________
* Kobieta, aby ukryć nic nieznaczące głupstwo buduje całą wieżę kłamstwa, a do tego robi to tak nieumiejętnie, że konstrukcja grozi zawaleniem się w każdej chwili, a ona podpiera ją jeszcze większym kłamstwem, grzęznąc w oszustwie jak mucha w kropli miodu. Logika mężczyzny różni się tym, że woli on niedopowiedzianą prawdę, nie ryzykując, że zdradzi go byle głupstwo. [by Inez]
Rzadko kiedy czytam kryminały, chyba za nimi nie przepadam więc książkę sobie odpuszczę. :]]
OdpowiedzUsuńJa również odpuszczam... Całkowicie nie dla mnie :]
UsuńBardzo lubię Marininę. Czytałam wszystkie części z A.Kamieńską. Też polubiłam bohaterów, ich zwykłe sytuacje życiowe. A sprawy kryminalne są bardzo ciekawe.
OdpowiedzUsuńPolecam inne części, ta jest może troszkę słabsza od pozostałych. Warto, naprawdę.
PS Ostatnio ciężko wstawić komentarz na blogspocie. Jak coś będziesz miała mojego w spamie to usuń. Próbuję teraz wrzucić na innej przeglądarce.
;)
Zaczęłam od tej części, bo chronologicznie była pierwsza. Czytałam, że polskie wydawnictwo nie przykłada wagi do oryginalnego porządku, tylko wydaje wedle własnego uznania. Pewnie wybiera te najciekawsze, nie wiem. Przygoda z Kamieńską może nie powalająca, ale ciekawa - lubię wiedzieć, że autor wie, o czym pisze. Na pewno wrócę.
UsuńPozdrawiam!
Udało się.... ;)))
OdpowiedzUsuńChyba jeszcze nie czytałam kryminału osadzonego w rosyjskich realiach, więc z ciekawości chętnie to nadrobię:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie!
Rosja - kraj wielkich sprzeczności i kontrastów. Chciałbym kiedyś tam pojechać, na razie musi wystarczyć książka.
UsuńA ja uwielbiam książki z major Kamieńską - za język, realia. I traktuje je tak jak reszte kryminałów - to rozrywka kiedy jest potrzebna:)
OdpowiedzUsuńksiążka może mi przypaść do gustu
OdpowiedzUsuńprzyznam, że książka zapowiada się dobrze a umiejscowienie akcji w Rosji, doda jej "pokanterii", tak sądzę
OdpowiedzUsuń