wtorek, 24 stycznia 2012

Ku pamięci


Smutno
Edward Stachura


Szumią chmury, szumią drzewa,
Jesień i jesieni cicha wrzawa,
Niby sen pożółkła już trawa,
Na przedmieściu dziś wieczorem jest zabawa
Ona zjawi się tam!
Będzie tańczyć, słońce moje
Z nowym swym wybranym!
A mnie w głowie będzie się kręciło!
A mnie w piersiach mocno będzie biło!

wtorek, 17 stycznia 2012

Przepis na powieść


Mario Vargas Llosa, Listy do młodego pisarza
Vargas Llosa M., „Listy do młodego pisarza”, Znak, Kraków 2012
tłum. Marta Szafrańska-Brandt
s: 121

Jeśli wydawało Wam się, że aby napisać powieść, wystarczy mieć pomysł i ryzę papieru lub ewentualnie laptop na biurku, to byliście w wielkim błędzie. Ja wiedziałam już dużo wcześniej, że do tego niezbędny jest talent. Ale okazało się, że i ja daleka byłam od prawdy. Równie ważny jak talent jest warsztat pisarski, bo niestety pisanie dobrych powieści to nie tylko uduchowiona sztuka przelewania myśli na papier. To ciężka praca – nad własnym dziełem, ale i nad sobą i swoimi umiejętnościami. Podoba nam się to czy nie, pisarz to nie anioł, który zstąpił z nieba, a rzemieślnik.

piątek, 13 stycznia 2012

"Kobieta z przeszłością, mężczyzna po przejściach"


Joanna Łukowska, Nieznajomi z parku
Łukowska J., „Nieznajomi z parku”, E-book, RW 2010
s: 257

Teraz już wiem: nie lubię romansów. Niestety miłość nie jest wdzięcznym tematem i nietrudno otrzeć się o banał, a tym bardziej pogrążyć się w nim całkowicie. Może trzeba być niedojrzałą emocjonalnie nastolatką lub przygniecioną prozą życia kobietą udomowioną (nie obrażając żadnej z nich, bo z każdą po trosze się identyfikuję), by docenić ten rodzaj literatury. A może jednak nie każda powieść opatrzona metką „romans” musi bazować na wyświechtanym schemacie miłość-przeszkody-happy end. Zresztą nawet schemat można skutecznie zamaskować intrygującą fabułą. Niestety w przypadku Nieznajomych z parku kamuflaż nie był dobry.

czwartek, 5 stycznia 2012

Ile jest Rosji w Rosji?


Ken Kalfus, Rosyjskie fantazje
Kalfus K., „Rosyjskie fantazje”, Wyd. Sonia Draga, Katowice 2009
tłum. Ewa Penksyk-Kluczkowska
s: 357

Dotąd na Rosję patrzyłam oczami Rosjan – mniej lub bardziej genialnych pisarzy, którzy smętny obraz swojej ojczyzny zawsze doprawiali ogromną dawką miłości. Była to Rosja trudna, brutalna i nieprzyjazna, ale kochana przez swoje dzieci miłością bezgraniczną i bezinteresowną. I chociaż po przeczytaniu każdej kolejnej rosyjskiej powieści napełniam się czarnymi myślami po same brzegi, zawsze otula mnie też ciepło płynące z głębi rosyjskiej duszy. Rosjanie wytykają Rosji błędy, ale śmieją się tylko z siebie. Nigdy z ojczyzny.

środa, 28 grudnia 2011

Od takich mężczyzn zachowaj nas, Panie


Thomas Hardy, Tessa d’Urberville: Historia kobiety czystej
Hardy T., „Tess of the d’Urbervilles. A Pure Woman”, The Reader’s Digest Association Limited, London 1991
s: 379

Nie wyobrażam sobie oczekiwania na Święta Bożego Narodzenia bez dobrej klasyki w ręce. Ten niezwykły czas rozświetlony tysiącem migoczących lampek i pachnący korzennymi przyprawami sprzyja podróżom w przeszłość. Szkoda, że w tym roku trzeba było obejść się bez śniegu lśniącego diamentowym lukrem w świetle księżyca. Na co dzień nie znoszę tej szaroburej mazi, ale Boże Narodzenie to jedyny moment, kiedy naprawdę pożądam śniegu. Niestety Natura lubi płatać nam figle…

czwartek, 1 grudnia 2011

A co na to Wyspiański?


Wesele, 2004
reż. Wojciech Smarzowski

Nie miałam zamiaru pisać o tym filmie. Rzucił mną o ścianę, więc chciałam szybko zapomnieć o siniakach. Niestety minęło pół roku, a ja wciąż nie podniosłam swojej szczęki z podłogi. Leży tam razem z moim poczuciem tożsamości narodowej. Smarzowski daje po pysku, ale jeśli czujesz się Polakiem, musisz przyjąć cios z godnością.

czwartek, 17 listopada 2011

Moralność pana Zafona


Carlos Ruiz Zafon, Światła września
Zafon C. R., „Światła września”, Muza SA, Warszawa 2011
tłum.: Katarzyna Okrasko i Carlos Marrodan Casas
s: 255

No i się przejadłam. Tupię nóżką i oświadczam, że nie chcę już być karmiona powieściami zastępczymi napisanymi dawno temu i to nie dla mojej grupy wiekowej. Oczekuję pełnowartościowej powieści dla dorosłych bez powielonych i uproszczonych schematów moralnych, nieskomplikowanych emocji i ucieleśnionego zła. Może zaskoczę wszystkich tych, którzy przygodę z Zafonem zaczęli od tej właśnie książki i spodobał im się świat, do którego wkroczyli. Ja przeczytałam wszystkie i na tę się obrażam.

czwartek, 10 listopada 2011

Tam, gdzie książki zabijają


Walter Moers, Miasto Śniących Książek
Moers W., „Miasto Śniących Książek”, Wyd. Dolnośląskie, Wrocław 2006
tłum. Katarzyna Bena
s: 456
Czytanie jest inteligentną metodą oszczędzenia sobie samodzielnego myślenia. [s. 268]
Są takie książki, które powstały z myślą o nałogowych czytelnikach. Mamią tym, co książkomaniacy pożądają najbardziej, czyli... książkami. W Mieście Śniących Książek wręcz nie można się od nich opędzić: atakują z góry, z dołu, próbują ugryźć lub się łaszą, mogą zabić bądź krwawić tuszem drukarskim. Od wyboru do koloru.

piątek, 4 listopada 2011

Poezja jak telenowela


Stara kobieta
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska


Zmęczona, ledwie idzie,
na kiju się opiera,
przejechana przez życie
jak przez złego szofera.
Oblicze jej pocięte
jak gdyby ostrym mieczem,
wśród naszych młodych twarzy
zawiewa średniowieczem.
jest złamana, pogięta,
pocięta, poorana,
i tylko jej kobiecość
to zagojona rana.



[rys. Rembrandt, 1655]