środa, 28 grudnia 2011

Od takich mężczyzn zachowaj nas, Panie


Thomas Hardy, Tessa d’Urberville: Historia kobiety czystej
Hardy T., „Tess of the d’Urbervilles. A Pure Woman”, The Reader’s Digest Association Limited, London 1991
s: 379

Nie wyobrażam sobie oczekiwania na Święta Bożego Narodzenia bez dobrej klasyki w ręce. Ten niezwykły czas rozświetlony tysiącem migoczących lampek i pachnący korzennymi przyprawami sprzyja podróżom w przeszłość. Szkoda, że w tym roku trzeba było obejść się bez śniegu lśniącego diamentowym lukrem w świetle księżyca. Na co dzień nie znoszę tej szaroburej mazi, ale Boże Narodzenie to jedyny moment, kiedy naprawdę pożądam śniegu. Niestety Natura lubi płatać nam figle…

czwartek, 1 grudnia 2011

A co na to Wyspiański?


Wesele, 2004
reż. Wojciech Smarzowski

Nie miałam zamiaru pisać o tym filmie. Rzucił mną o ścianę, więc chciałam szybko zapomnieć o siniakach. Niestety minęło pół roku, a ja wciąż nie podniosłam swojej szczęki z podłogi. Leży tam razem z moim poczuciem tożsamości narodowej. Smarzowski daje po pysku, ale jeśli czujesz się Polakiem, musisz przyjąć cios z godnością.

czwartek, 17 listopada 2011

Moralność pana Zafona


Carlos Ruiz Zafon, Światła września
Zafon C. R., „Światła września”, Muza SA, Warszawa 2011
tłum.: Katarzyna Okrasko i Carlos Marrodan Casas
s: 255

No i się przejadłam. Tupię nóżką i oświadczam, że nie chcę już być karmiona powieściami zastępczymi napisanymi dawno temu i to nie dla mojej grupy wiekowej. Oczekuję pełnowartościowej powieści dla dorosłych bez powielonych i uproszczonych schematów moralnych, nieskomplikowanych emocji i ucieleśnionego zła. Może zaskoczę wszystkich tych, którzy przygodę z Zafonem zaczęli od tej właśnie książki i spodobał im się świat, do którego wkroczyli. Ja przeczytałam wszystkie i na tę się obrażam.

czwartek, 10 listopada 2011

Tam, gdzie książki zabijają


Walter Moers, Miasto Śniących Książek
Moers W., „Miasto Śniących Książek”, Wyd. Dolnośląskie, Wrocław 2006
tłum. Katarzyna Bena
s: 456
Czytanie jest inteligentną metodą oszczędzenia sobie samodzielnego myślenia. [s. 268]
Są takie książki, które powstały z myślą o nałogowych czytelnikach. Mamią tym, co książkomaniacy pożądają najbardziej, czyli... książkami. W Mieście Śniących Książek wręcz nie można się od nich opędzić: atakują z góry, z dołu, próbują ugryźć lub się łaszą, mogą zabić bądź krwawić tuszem drukarskim. Od wyboru do koloru.

piątek, 4 listopada 2011

Poezja jak telenowela


Stara kobieta
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska


Zmęczona, ledwie idzie,
na kiju się opiera,
przejechana przez życie
jak przez złego szofera.
Oblicze jej pocięte
jak gdyby ostrym mieczem,
wśród naszych młodych twarzy
zawiewa średniowieczem.
jest złamana, pogięta,
pocięta, poorana,
i tylko jej kobiecość
to zagojona rana.



[rys. Rembrandt, 1655]

poniedziałek, 31 października 2011

Jak stąd do szaleństwa


Przerwana lekcja muzyki, 1999
(oryg. Girl, Interrupted)
reż. James Mangold

Ostatnio ciągnie mnie do motywu szaleństwa w literaturze i filmie – stanu umysłu i ducha, który prawdopodobnie zawsze pozostanie zagadką. Szaleństwo ma wiele twarzy i my, zdrowi, nigdy nie dotrzemy do jego istoty. Tylko czy ktokolwiek może nazwać się całkowicie wolnym od jego ciężaru? Przecież nawet najmniejsze fobie (a kto ich nie ma?) mogą z czasem urosnąć do rozmiarów niewinnego opętania, a stąd już niedaleko do szaleństwa w najczystszej postaci… Oczywiście nigdy się do tego nie przyznamy, ale tak jak napisałam, szaleństwo niejedno ma imię i nie z każdym jego objawem wędruje się do szpitala psychiatrycznego.

środa, 26 października 2011

Pensjonat Pod Minionym Życiem


Vladimir Nabokov, Maszeńka
Набоков В.., „Собрание сочинений в четырех томах: Машенька”, Издательство «Правда», Москва 1990
s: 112

...надушить письмо то же, что опрыскать духами сапоги для того, чтобы перейти через улицу.* [s. 69]
Składam oficjalne oświadczenie: cyrylica usypia skuteczniej niż łacina (oczywiście mam na myśli alfabet łaciński). Wielokrotnie zamiast liter zgrabnie układających się w sensowne słowa widziałam obrazki bez znaczenia, które wirowały mi przed opadającymi bezwolnie powiekami. Zbyt często zdarzało się, że musiałam wrócić do początku zdania, strony czy rozdziału. Zmęczenie. Nie sprzyja ambitnej lekturze i chyba wkrótce przerzucę się na kryminały. Na chwilę.
Czy winny jest Nabokov? Może trochę…

poniedziałek, 19 września 2011

Język piekieł


Pablo De Santis, Przekład
De Santis, P., „Przekład”, Muza SA, Warszawa 2006
tłum. Tomasz Pindel
s: 149
Praca tłumacza jest pełna wahania, tak jak i praca pisarza. Pisarz też tłumaczy i wątpi, i szuka dokładnego określenia odpowiadającego myśli; tak jak tłumacz wie, że to jego własny język staje się trudnym do zastosowania językiem obcym. Pisarz tłumaczy sam siebie, jak gdyby był kimś innym, tłumacz pisze za kogoś innego, jak gdyby ten ktoś był nim. [s. 124]

sobota, 10 września 2011

Historia znaczona krwią


Marek Świerczek, Bestia
Świerczek M., „Bestia”, Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2007
s: 318

Dawno, dawno temu zobaczyłam gdzieś tę mroczną, czerwono-czarną okładkę zdradzającą typ powieści nijak nieodpowiadającą moim gustom literackim i… zapragnęłam ją przeczytać. Powieści grozy mają to do siebie, że wciągają i rozczarowują zarazem. Przynajmniej mnie. Czytam, by się przestraszyć, a później śmieję się z własnej naiwności. Takie książki rzadko przedstawiają sobą jakąkolwiek wartość literacką, jedyne więc na co liczę, to dobra zabawa.