poniedziałek, 24 września 2012

Tak umiera legenda



Carlos Ruiz Zafón, Więzień nieba
Zafón C.R., „Więzień nieba”, Muza SA, Warszawa 2012
s: 411
tłum. Katarzyna Okrasko i Carlos Marrodan Casas

Wygórowane oczekiwania są jak trucizna – i dla pisarza, i dla czytelnika. Smak rozczarowania równie boleśnie godzi w obu. Jeszcze niedawno szukałam miejsca dla Carlosa Ruiza Zafóna wśród panteonu wielkich pisarzy, dziś wydaje mi się kolejnym sztukmistrzem, któremu wyczerpały się pomysły. Dla mnie nie ma już powrotu do świata Zafóna. Kuglarstwo to nie magia.

Dwie pierwsze powieści tego hiszpańskiego pisarza były dla mnie objawieniem. Nawróciły mnie na czytanie, gdy zatracałam się w złudnym przeświadczeniu, że czas spędzony przed komputerem czy telewizorem jest czasem spędzonym kreatywnie. Zafón mnie ocalił i przypomniał, że to literatura płynie w moich żyłach. Jestem mu za to bardzo wdzięczna, ale przez to wcale nie bardziej wyrozumiała. Zbyt długo czekałam na powrót Cmentarza Zapomnianych Książek, by teraz zadowolić się byle czym.

Barcelona lat 50-ych XX wieku. Młody Daniel Sempere ma już rodzinę: żonę Beę, znaną z Cienia wiatru i małego synka. Na co dzień z ojcem wciąż prowadzi podupadającą księgarnię. Pomaga im wierny przyjaciel Fermín, który niespodziewanie staje się głównym bohaterem powieści. Ze swoim dowcipem i elokwencją jest, trzeba przyznać, bohaterem niezwykle barwnym. Dzięki retrospekcjom mamy szansę poznać jego burzliwą przeszłość, która teraz rozwiera przed nim swoją czarną paszczę. Dwadzieścia lat wcześniej Fermín trafił do więzienia za przekonania polityczne. Poznał tam osoby, które na zawsze zmieniły jego życie m.in. Davida Martina, autora Gry Anioła, dzięki któremu powiązał swoje losy z rodziną Sempere. To była prawdopodobnie najbardziej emocjonująca część powieści, przesiąknięta tajemnicą, mrokiem i zgnilizną więzienia, obfitująca w nieoczekiwane zwroty akcji. Pozostała część książki jest przesycona zbędnymi wątkami pobocznymi pojawiającymi się tylko po to, aby zaraz zniknąć. Tym razem drażniła mnie cała poboczna obyczajowość historii, dla której nie znajdowałam uzasadnienia i jakby na siłę wciągnięty do niej Cmentarz Zapomnianych Książek. Nie do zniesienia były również dla mnie przydługie, zawiłe i na siłę śmieszne monologi Fermína. Krótko mówiąc, wynudziłam się sromotnie i myślałam, że nigdy nie dobrnę do końca. Nie sięgnę już po kolejną część, chociaż wszystko wskazuje na to, że Zafón zamierza ciągnąć historię rodziny Sempere w nieskończoność, a przynajmniej jeszcze przez jeden tom. Dla mnie formuła wyczerpała się.  

Poza tym nie lubię, jak się mną manipuluje: olbrzymia czcionka, puste strony, mnóstwo zmarnowanego miejsca, które spokojnie można by było przeznaczyć na druk… A na wstępie sześć stron peanów wychwalających poprzednie powieści pisarza. Poczułam się jak głupek.

Zafón wciąż przyzwoicie pisze. Jego styl jest nienaganny, płynny, nie zgrzyta, więc nic dziwnego, że może się podobać, szczególnie gdy ktoś fascynację pisarzem zaczął od tej właśnie książki. Ja jednak pasuję. Dawna Barcelona już nie wróci.

Moja ocena: 3/6

Czytaj tego autora: "Książę Mgły", "Marina", "Pałac Północy", "Światła września"

środa, 19 września 2012

Sny zdemaskowane



Mirosław Winczewski, Wielki sennik współczesny

Winczewski M., „Wielki sennik współczesny”, Studio Astropsychologii, Białystok 2007
s: 422

Jestem człowiekiem małej wiary. Trudno mnie przekonać do istnienia zjawisk paranormalnych i nieufnym okiem spoglądam na ludzi deklarujących swoją więź z zaświatami. Życie oduczyło mnie również bezbrzeżnej wiary w ludzi i dziś zdecydowanie preferuję w tej materii zasadę ograniczonego zaufania. Ale jest coś, w co wierzę. Całą swoją dziecięcą wiarę kieruję ku umysłowi ludzkiemu. Zdumiewa mnie jego potężny mechanizm, kruchość konstrukcji i... omylność. Paradoksalnie wszystko, co niedoskonałe jest dla mnie przejawem doskonałości. Wierzę w to, że nasz umysł wysyła nam sygnały: jawne i łatwe do odczytania, które lokuje w naszej świadomości oraz te utajone i zaszyfrowane, które przejmuje nasza podświadomość. Sny są komunikatem, który podświadomość próbuje przekazać naszej ospałej świadomości. I tylko od nas zależy, czy i jak ten komunikat odczytamy.

Gdy po raz pierwszy przeczytałam maila od Studia Astropsychologii, pomyślałam, że medytacje, runy i zbawienne prądy życia to terytoria, na które nigdy nie zawędruje. Nie wierzę, nie chcę wierzyć, nie mam ochoty zagłębiać się w swoje „ja” i szukać tam niespożytych pokładów energii. Sceptyk to moje drugie imię. Miałam już grzecznie odmówić, gdy podczas przeglądania strony Wydawnictwa natknęłam się na dział literatury poświęconej snom. Symbolika snów zawsze była dla mnie intrygująca. W literaturze motywy oniryczne przewijają się od zarania dziejów: były sny profetyczne, marzenia senne, majaki i koszmary. Poeci i pisarze prześcigali się w nadawaniu snom wyolbrzymionych znaczeń, które brały się prawdopodobnie z braku ich zrozumienia.

Senniki próbują usystematyzować sny, złapać je na haczyk i przyszpilić. Możemy w nich znaleźć prawdopodobne znaczenie snu, ale najpierw musimy nauczyć się rozpoznawać symbole, wyłapywać archetypy. Wierzę, że sny obrazują nasze troski i obawy. Pamiętam, że nigdy nie śniłam tak intensywnie i tak dziwacznie, jak podczas ciąży. Do dziś pamiętam każdy ze snów, który mnie wtedy nawiedził. Śnimy podobno codziennie, ale nie potrafimy tych snów zapamiętać. Nie chcemy. A szkoda, bo prawdopodobnie lepiej zrozumielibyśmy siebie i swoje wyparte do podświadomości problemy. Sennik Winczewskiego traktuję z przymrużeniem oka, ale jestem pełna podziwu dla ogromu pracy, który został włożony w jego przygotowanie. Pod każdym względem wydanie jest niezwykle staranne (twarda oprawa, zamszowa okładka) i dopracowane w najmniejszym szczególe. Oto przykład:
FONTANNA – Wielka radość lub jakieś tajemnice wyjdą na jaw. Wielka: Szczęście i zdrowie. Zakręcona: Ubóstwo lub czyjaś śmierć. Zniszczona: Nieuchronna śmierć w rodzinie. Z przejrzystą wodą: Wróży zamożność, szczęście i powodzenie oraz niespodziewane dalekie podróże lub radość i zysk. Dla kobiety: Ostrzeżenie przed niemoralnymi przyjemnościami, które przyniosą jej tylko rozczarowanie i smutek. Z brudną wodą: Kłopoty i rozczarowania z powodu otaczających ją ludzi, jak również niepowodzenia i troski zarówno w miłości, jak i w pracy zawodowej. Patrz też – Wodotrysk.
„Łapania” i interpretacji snów można się nauczyć. Sennik nie podpowie nam, co znaczy nasz sen, ale co może znaczyć. Sami musimy podpiąć go pod właściwe znaczenie. Nie wiemy, czy sny są solą, czy skutkiem ubocznym naszego życia. Na pewno wciąż pozostają jedną z największych tajemnic ludzkiego umysłu.

Ciekawa lektura dla sceptyków. Wzbogaca i otwiera oczy na inny świat.

Za egzemplarz dziękuję Studiu Astropsychologii