środa, 14 grudnia 2011

Luźne przemyślenia o miłości

Śpiący
Sylvia Plath


Żadna mapa nie zaznacza tej ulicy,
Gdzie śni tych dwoje śpiących.
Zgubiliśmy jej ślad.
A oni spoczywają pod wodą
W błękitnym niezmiennym świetle
Przy otwartych oszklonych drzwiach
Przysłoniętych żółtą koronką.
Przez wąską szczelinę
Wnika zapach wilgotnej ziemi.
Ślimak pozostawia srebrny ślad;
Ciemne zarośla okalają dom,
A my oglądamy się wstecz.

Pośród płatków bladych jak śmierć
I liści o wyraźnym kształcie
Oni śpią, tuląc usta do ust.
Biała mgiełka unosi się w górę,
Małe zielone nozdrza oddychają,
Śpiący przewracają się we śnie.
Wyrzuceni z ciepłych łóżek
Jesteśmy snem, który oni śnią.
Są poza zasięgiem wszelkich krzywd,
A my zrzucając skórę zsuwamy się
W inny czas.


przeł. Teresa Truszkowska
[obraz Ivana Koulakova]


Ostatnio dużo myślę o miłości. Dużo za dużo. Przypominam sobie, jak zmieniało się jej wyobrażenie w mojej głowie począwszy od przegryzienia na pół gumy balonówki i oberwania w tornister śnieżką, poprzez przedrzeźnianie się na szkolnym korytarzu, pierwszy taniec na dyskotece, pierwsze złapanie się za ręce, pierwszy pocałunek, a skończywszy na… małżeństwie. Małżeństwo to koniec poszukiwania miłości. Bo ją znaleźliśmy. Bo jest dobrze. Bo jesteśmy gotowi zakotwiczyć naszą łódź, a poszukiwania bywają męczące. Niestety życie niekiedy odważa się weryfikować nasze wybory, ale z reguły nikt nie bierze ślubu, by się odkochać. Decydujemy się na małżeństwo, by kochać i być kochanym, a przyczyną rozwodów jest pośpiech i błędne wyobrażenie o miłości dojrzałej.

Jaka jest zatem miłość dojrzała? Co pozostaje, gdy ogień już nieco przygaśnie, gdy zamiast pocałunkami zasypujemy się wyrzutami, gdy piętrzące się rachunki przysłaniają wizję wspólnych wakacji, gdy praca wydziera nam kolejne chwile tylko we dwoje, gdy łatwiej zwalić winę na drugą osobą niż poszukać rozwiązania? Pozostaje miłość i to w tej swojej prawdziwszej odsłonie. Nie zatrzymamy czasu, nie unikniemy konfliktów, nie zmienimy drugiej osoby, możemy ewentualnie zmienić siebie (tylko po co zmieniać coś, co jest doskonałe?:), ale jeśli jesteśmy w stanie to wszystko zaakceptować, to jest miłość. Jeśli chcemy obudzić się obok tej samej osoby jutro, za miesiąc, za trzydzieści lat, chociaż dziś doprowadza nas do szału, to jest miłość.

Wiersz Sylvii Plath dyskretnie wpisuje się w moje rozmyślania. Bo miłość zawsze wiąże się z tęsknotą za czymś, czego nie mamy. Gdy trawi nas ogień, chłodzimy się myślą o stabilizacji, gdy przygniata nas codzienność, chcemy spłonąć. Chyba wystarczy zrozumieć, że miłość się zmienia, ewoluuje i codziennie jest inna. Nie trzeba walczyć z naturą.

Piękny wiersz.

14 komentarzy:

  1. To jest najtrudniejszy moment związku - gdy wkracza codzienność. Nie musi być on jednak straszny. Prawda taka, że tą drugą osobą można zachwycać się całe życie - gestami, słowami, myślami, uśmiechem, tym jak kręcą się jej włosy i jak cieszy się szczerze z otrzymanej książki. To wszystko zależy tylko i wyłącznie od naszego nastawienia, od tego jacy jesteśmy i z kim zechcieliśmy iść przez życie. Jak z właściwą osobą, to nie ma problemu.

    Jednak nawet powszedniość nie musi być straszna. Nawet gdy minie fascynacja, to zawsze coś zostaje, choćby gotowanie, dla osób, które nie czytają ; )

    OdpowiedzUsuń
  2. Sylvia Plath już niedługo zostanie mi przedstawiona na zajęciach z literatury amerykańskiej. Mam nadzieję, że spodoba mi sie tak samo, jak wiersz zamieszczony tutaj :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tylko jak to zrobić, żeby dwóm osobom wciąż chciało się starać? Żeby nie było tak, że jedno osiądzie na laurach, myśląc, że ma to drugie już na amen, na zawsze i starać się nie musi?

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo trafne słowa, niektórzy ludzie ciągle gonią za utopią, za baśnią, którą ciągle karmi ich telewizja, gazety i konsumpcjonizm. Przecież to co najpiękniejsze jest blisko nas, nauczmy doceniać się to, co mamy, z kim jesteśmy i jak żyjemy - drugiej szans nie będzie ...
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie piszesz o miłości. Pomyślałem sobie, że z tą dojrzałą miłością to trochę jak z kamieniem na dnie czajnika :) Nie zauważamy jak osadu przybywa z każdym dniem. Na szczęście wystarczy trochę dobrej woli i odrobina uwagi żeby przywrócić dawny blask! :) Pozdrowienia dla wszystkich zakochanych

    OdpowiedzUsuń
  6. Wilku Stepowy, a jak się nie kręcą?:)

    Ken.G, niestety trzeba się dogadać...

    Anonimowy, niezwykle trafna metafora. I taka życiowa... :*

    Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za wszystkie ciekawe komentarze

    OdpowiedzUsuń
  7. nie tylko pośpiech.. ludzie się zmieniają, rzeczywistość ich zmienia, miłość ich zmienia i czasami zamiast zbliżać, stawia mur..choć kochasz. i nie zawsze można znaleźć tyle siły, by go obejść. a czasami nie warto..

    OdpowiedzUsuń
  8. Mod, zawsze wolałam myśleć, że ludzie się nie zmieniają, zwłaszcza na gorsze. Tak wygodniej. To skomplikowany temat. Uczucia są skomplikowane.

    Margo, dziękuję, właśnie je odebrałam:)

    Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Z miłością jest tak, że nigdy nie wiadomo, nie ma jej jednoznacznego pojęcia. Czasami można kochać kogoś miłością jak z bajki, pozbawioną logiki i podstaw, taką szaloną i nie można ze sobą być, bo ludzie się zbyt różnią. Do codziennego życia wybiera się kogoś innego, przy kim czujemy się ważni i bezpieczni, komu ufamy, kto daje nam pewność, tolerujemy wady, razem walczymy, jesteśmy szczęśliwi, to taka dojrzała miłość. Tylko, że nie ma w niej pierwiastka szaleństwa, tej mocy, prawdziwości, uczucia ponad wszytko, braku logiczności.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wiewiórko, chyba nie do końca się zgodzę: to nie zawsze dwa rodzaje miłości, powiedziałabym, że często to dwa oblicza tej samej miłości. Miłość się zmienia, dojrzewa... Ale to ta optymistyczna wersja.

    Pozdrawiam świątecznie i dziękuję za ciekawy komentarz:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak, piękny wiersz.

    Wszystkiego dobrego w nowym roku! xD

    OdpowiedzUsuń