
I kolejny rok wirtualnego istnienia macha mi na pożegnanie swoim najsmutniejszym miesiącem. Czas gna do przodu w zawrotnym tempie i nie mogę opędzić się od smutnej refleksji, że całe życie przecieka mi tak między palcami. Niby jestem już w miejscu, w którym zawsze chciałam być, ale dlaczego czasem tak trudno mi żyć z tym spełnieniem? Może przez obawę, że nic lepszego nie czeka już na mnie za kolejnym zakrętem? Podobno człowiek musi szukać kolejnych wyzwań, by być szczęśliwym. Nauczyliśmy się w to wierzyć. Swoje pasje przeliczamy na pieniądze. Zapominamy, czym jest czysta przyjemność.
Dlatego tak ważna jest dla mnie Kraina chwilowego zapomnienia. Tu mogę wygadać się bez skrupułów, pożalić, pomądrzyć... i w dodatku ktoś chce mnie słuchać:) Nie muszę się spinać ani stosować do rad i zaleceń, nie gonią mnie żadne terminy. Mam ochotę, to piszę, nie mam - robię coś innego bez wyrzutów sumienia. Jestem panią we własnym królestwie:) Cieszę się również, że przez Krainę wędruje coraz więcej miłośników dobrej literatury, chociaż czasami, muszę przyznać, brakuje mi prawdziwych, głębokich i trudnych rozmów o książkach. Kraina zawsze będzie miejscem, gdzie będę dawała upust swoimi emocjom, gdzie będę dzieliła się swoimi refleksjami na temat literatury i życia, gdzie będę szukała dobrego słowa i pociechy. Blog założyłam z egoizmu i dla czystej przyjemności i póki co nic się nie zmieniło. Mogę Wam obiecać, że zawsze będę pisała o ciekawej literaturze, niekoniecznie najnowszej, ale mającej w sobie to coś.
W tym jakże miłym dniu chciałabym się podzielić radością, która mnie wypełnia po sam czubek głowy, więc zapraszam do małego KONKURSU. Jako nagrodę proponuję książkę, którą na tegoroczne urodziny dostałam w dwóch egzemplarzach od dwóch ważnych osób w moim życiu (swoją drogą, ciekawy zbieg okoliczności). Książki są bez dedykacji, więc nie wiadomo, którą książkę oddaję, a zawartą w nich mądrość chętnie przekażę dalej:) A co to za książka?
Doppler właśnie stracił ojca. Pewnego dnia, jadąc przez las, spada z roweru. Półprzytomny zauważa, że jego myśli przestały krążyć wokół codziennych spraw, a zamiast tego wypełniła go cisza lasu. Upadek wywołuje jednak zupełnie nieoczekiwane skutki. Mimo, że ma żonę i dzieci, przenosi się do lasu, gdzie rozbija namiot. Tak rozpoczyna się jego samotne, surowe życie na łonie natury. Żeby zaspokoić głód zabija klempę, mimowolnie stając się przybranym ojcem osieroconego cielaka. Doppler i Bongo, bo tak nazywa się cielak, stopniowo się zaprzyjaźniają. Bongo, jako juczny łoś, nosi na swoim grzbiecie suszone mięso ze swojej matki, które Doppler wymienia w supermarkecie na odtłuszczone mleko, bez którego nie potrafi żyć."Doppler" to szalona, absurdalna i zabawna powieść, nie pozbawiona poważnych podtekstów i krytyki współczesnego społeczeństwa konsumpcyjnego [Merlin].
Pewnie wielu z Was czytało już tę książkę, ale jeśli wciąż jest przed Wami i chcecie ją posiąść, zachęcam do odpowiedzi na "proste" pytanie: jaka jest najważniejsza książka w Waszym życiu i dlaczego. Wystarczy jedno zdanie, o ile uda Wam się całą istotę zamknąć w kilku słowach. A jeśli książkę już macie, ale mimo wszystko chcecie zastanowić się nad tym pytaniem, zachęcam do zostawienia komentarza. Na odpowiedzi czekam do północy w sobotę, losowanie w niedzielę. Anonimowych uczestników zabawy proszę o podanie maila.
ZAPRASZAM!
Sto lat pisania i czytania, widzę, że w podobnym wieku jesteśmy :-)
OdpowiedzUsuńZ ubiegania się o książkę rezygnuję, bo już mam takie zaległości, że próbuję okiełznać swoją zachłannośc
Juan Ramón Jiménez "Srebrzynek i ja". Od ponad trzydziestu lat mam tę książkę zawsze gdzieś w zasięgu rąk, żeby wracać do niej i wracać. Świat wędrówek Jiméneza i Srebrzynka jest pełen światła, rozległy i przejmujący, pełen życia i wszystkiego, co z nim, radości i trwogi, zmysłowości i powagi, cierpienia i dobroci, głęboki, prawdziwie ludzki, humanistyczny.
OdpowiedzUsuńGratuluję rocznicy! Dwa lata? Piękny blogowy staż:)
OdpowiedzUsuńNajważniejsza książka? Na pewno nie będę zbyt oryginalna, jeżeli napiszę, że jest to BIBLIA. Jest ze mną od dzieciństwa do dzień dzisiejszy. Zarówno w młodości, gdy traktowałam zawarte w niej informacje jak ciekawe opowieści, aż po czasy obecne, gdzie znajduję w niej odpowiedzi na wiele dręczących mnie pytań. Stanowi dla mnie nieusychające źródło mądrości i prawdy, dobroci i ponadczasowych życiowych wskazówek...
Pozdrawiam!!
Sto lat, sto lat, niech żyje, żyje nam! :) Gratuluję rocznicy i życzę dłuuugich, dobrych lat blogowania :)
OdpowiedzUsuńNajważniejsza dla mnie książka to "Sto lat samotności" - to ona nauczyła mnie odnajdywać w literaturze głębi, nauczyła mnie odczuwać słowo pisane wszystkimi zmysłami, nie tylko wzrokiem, ale także zapachem, smakiem i dotykiem, a przede wszystkim szóstym zmysłem czucia atmosfery. Za każdym razem gdy pomyślę o historii w niej opisanej przenika mnie taki elektryzujący dreszcz, coś mnie niby ściska w środku, a niby oplata od zewnątrz. Ta książka jest jak inny wymiar, który bez przerwy trwa gdzieś obok mnie. I to nie prawda że tam zawsze jest poniedziałek.
OdpowiedzUsuńGratuluję rocznicy! :-) To tak jakbyś pytała o ulubioną piosenkę. Nie umiem jednoznacznie podać jednego tytułu. Jednak moje pierwsze zetknięcie z prawdziwą literaturą to była książka, która ubóstwiam a mianowicie "Kamienie na szaniec". Myślę,że gdybym kiedyś nie przeczytała tej powieści to pewnie nigdy nie związałabym się tak z książkami. Nauczyła mnie ona naprawdę wiele. Patriotyzmu, pokory, miłości...
OdpowiedzUsuńSto lat życzę i zgłaszam się :-)))
OdpowiedzUsuńKsiążka "Tajemniczy ogród" - za to, że za każdym razem (bez względu na wiek) kiedy do niej sięgam znajduję coś nowego wartego zauważenia :-)
Gratuluje Tobie i blogowi. Pisz nam sto lat, rośnij nam blogu wielki i okrąglutki:)
OdpowiedzUsuńMilijona wpisów :D A książka? Kucharska. Dlaczego? Bo lubię zjeść :)
OdpowiedzUsuńDołączam się do gratulacji i życzę jeszcze wielu lat blogowania ;)
OdpowiedzUsuńStukam miotłą i cieszę się, że jesteś. I jak najdłużej poproszę - bądź! :) Mistrz i Małgorzata... a dlaczego?
OdpowiedzUsuńżeby zatrzymać
punktualnie o siódmej puchnie głowa
jednorazowa chusteczka przecieka przez palce
puszcza sok
muszę iść zmieszać się z tłumem i brzydkimi
breloczkami świata
nie siedzieć sam na sam z niedopałkami
gdzie potok wina spływa kaskadą
Mistrzu nikt nie może mnie wyręczyć zatrzymać
mam na imię Małgorzata jestem wiecznym pielgrzymem
spektaklu z własnej woli
zostawię kartkę kiedy nie będę
potrzebna i spruję stary sweter zatańczę
choćby bez rury
Gratuluję Ci tej rocznicy. I życzę kolejnych. Bo bardzo miło się Ciebie słucha, gdy się tak wygadujesz, żalisz, mądrzysz... :) Oby tak dalej! I wielu ciekawych lektur, które inspirować Cię będą do dalszego tworzenia tak pięknych tekstów.
OdpowiedzUsuńNajważniejsza książka? Trudno powiedzieć, ale myślę że "Taka piękna żałoba" Hrabala, bo gdyby nie ona, nie poznałabym i nie zakochałabym się w moim mistrzu, który nie tylko dostarczył mi niezapomnianych wrażeń czytelniczych, ale i przekazał całą filozofię życia, nauczył odnajdywać piękno tam, gdzie nikomu nie przyszłoby do głowy go szukać (a może powinnam napisać - przypomniał? w końcu każdy z nas patrzył kiedyś na świat podobnie, jako dziecko, tylko dorastając jakoś szybko o tym zapominamy). Teraz, dzięki niemu, każdego dnia gromadzę skarby i układam własną historię.
Inez - gratuluję! I nie bądź smutna swoim spełnieniem, choć wiem, że czasem tak jest, bo sama ostatnio listopadowo przeżywam coś podobnego. Ale mam nadzieję niedługo przytulić się do mojej Ważnej osoby, która mieszka bardzo daleko i powiedzieć jej wszystko i może razem poczytać Dopplera :-) (ale nie biorę udziału w konkursie, bo mam własny egzemplarz :-)
OdpowiedzUsuńA najważniejsza książka w moim życiu, oj, jest ich kilka, ale chyba na zawsze pierwszą pozostanie "Gra w klasy", którą pokazała mi moja Przyjaciółka, dała mi ją jak najpiękniejszy prezent, bo od "Gry w klasy" dowiedziałam się, jak wielkie, fantastyczne rzeczy można robić z literaturą, ze słowem... I zawsze, gdy myślę o miłosnym wyznaniu, w głowie mi gra "Palcem dotykma Twoich ust. Palcem dotykam brzegu Twoich ust..."
"Mahatma Gandhi" Froches. Pozwoliła się zastanowić na tym, co robię. To książka o człowieku, który był społecznikiem i wierzył w prawo Boskie, a nie w samą jego literę. Polecam każdemu, kto chce się zastanowić, co może w życiu zrobić dobrego.
OdpowiedzUsuńGratuluję rocznicy! A książki nie podam, nie mogę, nie umiem wybrać tej jednej. Było ich dużo, tych ważnych, każda coś wniosła...
OdpowiedzUsuńRocznicy gratuluję. A najważniejsza dla mnie książka to chyba Mistrz i Małgorzata. Od niej zaczęła się na dobre moja książkowa miłość
OdpowiedzUsuńGratuluję i tak trzymaj:)
OdpowiedzUsuńZakręt,to jak życie , życie to pudełko czekoladek(wg Foresta Gampa)- nigdy nie wiesz co ci się trafi.
"Egipcjanin Sinuhe"-Mika Waltari,do tej ksiązki chętnie wracam.Jej bohater to starożytny,egiski lekarz,którego życie zatoczyło symboliczny krąg.To człowiek o tajemniczym pochodzeniu,wyposażony w rozliczne talenty.W okolicznościach sprzyjających potrafi je wykorzystać,osiąga wszystko-pozycję,miłość i bogactwo.Barwne życie,kończy jednak jako wygnaniec nad brzegiem Morza Czerwonego.
Dlaczego jest ważna?Z powodu altruistycznego i egoistycznego charakteru talentu.
Gratuluje rocznicy:)
OdpowiedzUsuńNajważniejsza książka w moim życiu? Zdecydowanie jest to ''Plastusiowy pamiętnik'' Marii Kownackiej.Dlaczego?Od tej książki zaczęła się moja nieustająca przygoda z czytaniem.Plastuś towarzyszył mi w pierwszych lekcjach składania literek w zdania:) I właśnie dlatego już zawsze będzie dla mnie najważniejszą książką.do tej pory mam na półce podniszczony egzemplarz tej książeczki:) I bardzo bym chciała aby właśnie od niej moje dzieci kiedyś zaczęły naukę czytania:)
Wszystkiego najlepszego z okazji drugiej rocznicy. Wprawdzie troszku się spóźniłam z życzeniami, ale szczerze, gorąco życzę/trzymam kciuki, aby kolejne latka płynęły równie miło, spokojnie i inspirująco. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńDZIĘKUJĘ WSZYSTKIM! CMOK:*
OdpowiedzUsuń