Fiodor Dostojewski, Białe noce
Достоевский, Ф., „Белые ночи”, Мартин, Москва 2005
s: 158
Literatura rosyjska należy do moich ulubionych. W żadnej innej nie znalazłam atmosfery mogącej równać się z tą, wyczarowaną w dziełach rosyjskich pisarzy. Poza tym uważam się za szczęściarę, ponieważ mogę poznawać ten niezwykły świat w języku oryginalnym, a wierzcie mi, słowa rosyjskie niosą ze sobą zupełnie inną melodię niż słowa jakiekolwiek tłumaczenia. Brzmienie języka rosyjskiego to dodatkowa porcja magii!
Dostojewski zajmuje ważne miejsce wśród moich ulubionych pisarzy. Portret człowieka, który rysuje na kartach swoich powieści zazwyczaj pozostaje mi w pamięci na bardzo długo. Najczęściej jest to człowiek ponury, zamknięty w sobie, który dawno już zerwał wszelkie więzi ze światem zewnętrznym. To człowiek, który nie może funkcjonować w otaczającym go świecie, ponieważ widzi w nim tylko fałsz, głupotę, beznadziejność…
Wybrana przeze mnie książka zawiera dwa wczesne opowiadania Dostojewskiego:
Białe noce i
Łagodną (tytuł rzadziej tłumaczony jest jako
Potulna, ale mi zdecydowanie bardziej odpowiada). Pierwsze opowiadanie nosi podtytuł
Powieść sentymentalna. Ze wspomnień marzyciela. I dzięki temu wiemy, czego się spodziewać. Dostojewski przedstawia nam człowieka samotnego, któremu przez cztery krótkie noce było dane zaznać złudzenia miłości. Otworzył swoje serce przed kobietą, która kochała innego. Ta, myśląc, że nie może liczyć na wzajemność, przyjęła miłość naszego bohatera tylko po to, by go w chwilę później porzucić. Fabuła i zakończenie opowiadania są do bólu przewidywalne. Ale ciekawe jest, moim zdaniem, odwrócenie ról, jakie możemy zaobserwować: mężczyzna – jest słaby, naiwny, pragnący miłości i ciepła, ostatecznie odrzucony; kobieta – egoistyczna, interesowna, skoncentrowana na swoim szczęściu, zadająca cios bez wahania. Ale z pewnością nie jest to najlepszy utwór Dostojewskiego.
Zupełnie inne wrażenie wywarło na mnie drugie opowiadanie.
Łagodna napisana jest w formie monologu głównego bohatera składającego się z chaotycznych strzępków myśli. Bohaterem jest czterdziestoletni mężczyzna, lichwiarz, który poślubił szesnastoletnią dziewczynę. Jednak nie uczynił tego z miłości, ale z czystego wyrachowania. Wybrał dziewczynę biedną, nie mającą dokąd pójść, która musiała wybrać mniejsze zło. Dzięki temu poczuł się jej wybawcą, który już nic nie musiał od siebie dawać, a w zamian oczekiwał miłości, szacunku, pełnego oddania, potulności. Dziewczyna początkowo pragnęła obdarzyć go całym swoim żywiołowym uczuciem, ale napotkała tylko na cichy opór. Mężczyzna nie uważał jej za godną rozmowy, ona miała go tylko słuchać i okazywać wdzięczność w ciszy. I tak milczeli sobie wspólnie przez długi czas. Najtragiczniejsze w tym wszystkim jest to, że mężczyzna po swojemu, w skrytości, kochał żonę, ale chciał, żeby ona sama odnalazła w nim to uczucie, by dopraszała się go swoim bezwarunkowym oddaniem. Często w swoich myślach nazywał ją „potulną”, co tylko dowodzi, jak bardzo był ślepy. Dziewczyna, choć całkowicie zależna od męża, była osobą dumną, hardą i w pewien sposób „pokazała mu pazurki”. Niestety zrozumiał zbyt późno, jakie piekło na ziemi jej stworzył. Gdy przychodzi do niej, by rozpocząć nowe życie, ona już na niego nie czeka. Śmierć nie pozwala mu naprawić wcześniejszych błędów.
Łagodna to utwór bardzo dobrze napisany. Prawie jak u Hitchcocka – zaczyna się od trzęsienia ziemi. Od razu na wstępie dowiadujemy się, że na stole leży jego martwa żona. Później dowiadujemy się, jak do tego doszło. Bohater toczy ze sobą nieustanną słowną walkę, próbując dociec, kto zawinił. Najpierw obwinia dziewczynę, by w chwilę potem odkryć gorzką prawdę: to jego wina.
Po lekturze nękała mnie głównie jedna myśl: jak łatwo się czasami minąć, jak łatwo można się zatracić w jakimś głupim gniewie, jak łatwo przeoczyć to, co jest naprawdę istotne. Może czasami warto zapomnieć o dumie i chorych ambicjach w imię czegoś ważniejszego? Bo potem może być za późno.
Czy też macie czasami wrażenie, że niektóre utwory napisane są specjalnie dla was? Dla mnie jest to zawsze zatrważające odkrycie.
Moja ocena:
Białe noce: 3,5/6
Łagodna: 5/6
Przeczytaj:
"Idiota"